Wielkie ambicje i surowa rzeczywistość przy Łazienkowskiej
Letnie okienko transferowe w wykonaniu Legii Warszawa przypominało spacer po cienkiej linie. Klub zdecydował się na politykę oszczędnościową, stawiając w dużej mierze na graczy z drugiego szeregu lub zawodników odbudowujących swoją formę. Jak celnie ujął to przed starciem z Widzewem sam Marek Papszun: „Czy ten kopciuszek zamieni się w księżniczkę?”. Na razie jednak z Warszawy częściej słychać jęk zawodu niż baśniowy anturaż.
Szkoleniowiec Wojskowych ma twardy orzech do zgryzienia. Wąska kadra i brak funduszy na spektakularne wzmocnienia sprawiają, że każdy uraz kluczowego piłkarza dosłownie paraliżuje zespół. Papszun gra va banque, a rachunek za to ryzyko może zostać wystawiony szybciej, niż ktokolwiek w klubie przypuszczał.
Zdrowotne kłopoty i karuzela zmian
Niedzielny hit Ekstraklasy z Widzewem Łódź (1:1) uwypuklił wszystkie mankamenty stołecznej drużyny. Intensywność spotkania do 75. minuty była imponująca, ale potem Legia po prostu „zgasła” fizycznie. Trener musiał dokonywać roszad, których wcale nie planował.
- Kamil Piątkowski zacisnął zęby i grał z urazem, aż organizm odmówił posłuszeństwa. Obrońca wypadł ze składu na nadchodzące starcie z Jagiellonią Białystok.
- Bartosz Kapustka zgłosił ogromne przeciążenie i napięcie mięśniowe, co zmusiło sztab do natychmiastowej interwencji. Ryzyko zerwania mięśnia było zbyt duże.
- Na ławce rezerwowych siedział zmmagający się z kontuzją Łukasz Zjawiński, wpuszczany w ostateczności tylko po to, by ratować wynik.
— Nie planowałem tych zmian. To były dojrzałe decyzje zawodników, którzy wiedzieli, kiedy powiedzieć «stop», by uniknąć dramatu — przyznał bez ogródek Papszun na pomeczowej konferencji.
Czy Legia wytrzyma morderczy maraton?
Problem polega na tym, że zaplecze pierwszej jedenastki Legii nie gwarantuje bezpiecznego poziomu. Gdy ze składu wypadają motor napędowy drugiej linii oraz filar defensywy, mechanizm cudem trzymany w kupie zaczyna się zacinać. Papszun wyciąga maksimum z tego, co dostarczył mu letni rynek, ale cuda mają swoje granice.
Przed warszawskim zespołem kolejne niezwykle trudne egzaminy w lidze. Jeśli działacze zimą nie zweryfikują swojej polityki finansowej i nie wesprą trenera realnymi wzmocnieniami, bajka o odzyskaniu mistrzostwa Polski może szybko zamienić się w koszmarną walkę o przetrwanie w czołówce.

KOMENTARZE