29 sierpnia 2026 roku zapisał się jako czarny dzień dla polskiego ruchu olimpijskiego. Sąd w Katowicach przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym dla prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosława Piesiewicza. Szef PKOl został zatrzymany w Warszawie przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości w ramach szeroko zakrojonego śledztwa dotyczącego afery wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Śląski wydział Prokuratury Krajowej postawił podejrzanemu zarzuty z art. 230 oraz 302 Kodeksu karnego – chodzi m.in. o płatną protekcję oraz faworyzowanie wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w obliczu grożącej niewypłacalności. Radosław Piesiewicz nie przyznał się do winy, jednak decyzja sądu natychmiast wywołała polityczne i sportowe trzęsienie ziemi.
Minister sportu: „Skompromitował polski olimpizm”
Na doniesienia z sali sądowej błyskawicznie zareagował minister sportu i turystyki, Jakub Rutnicki. W ostrych słowach skomentował obecną sytuację, nie zostawiając na zatrzymanym prezesie suchej nitki.
– Radosław Piesiewicz, człowiek Prawa i Sprawiedliwości, nigdy nie powinien piastować takiego stanowiska. Swoimi działaniami skompromitował polski olimpizm – grzmiał szef resortu sportu, dodając, że uwikłanie wizerunku polskich sportowców w promocję kontrowersyjnej spółki było niedopuszczalne.
Minister podkreślił, że za ten kryzys odpowiedzialność ponosi również PiS, które przez lata chroniło i wspierało działania działacza. Jednocześnie Rutnicki wezwał zarząd PKOl do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych, wskazując, że nadszedł czas na szybkie i stanowcze kroki środowiska sportowego. Zapowiedział również wystąpienie do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) z prośbą o wsparcie w procesie odbudowy zaufania do krajowej centrali.
Wewnętrzny chaos w PKOl i walka o odwołanie
Sytuacja wewnątrz Polskiego Komitetu Olimpijskiego od dłuższego czasu była napięta. Jak ujawniają członkowie zarządu, ponad 82 ze 106 zrzeszonych związków sportowych podpisało się pod wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, którego celem ma być odwołanie skompromitowanego prezesa. Działacze zarzucają jednak Piesiewiczowi unikanie odpowiedzialności, blokowanie procedur statutowych oraz podejmowanie kluczowych decyzji finansowych – w tym kontrowersyjnej umowy z Zondacrypto – w całkowitej tajemnicy przed resztą zarządu.
W tle sprawy pojawiają się także wątki luksusowych prezentów, w tym zegarka o wartości około 40 tysięcy euro, który szef PKOl miał otrzymać od prezesa giełdy kryptowalut w zamian za rzekome polityczne wstawiennictwo. Do 8 lat pozbawienia wolności – tyle grozi obecnie głównemu podejrzanemu. Polskie środowisko sportowe stoi przed gigantycznym wyzwaniem oczyszczenia struktur i odzyskania nadszarpniętej reputacji.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE