Koniec pewnej epokiw we wspinaczce sportowej
To nie była zwykła rywalizacja. Podczas mistrzostw Europy we francuskim Laval ściany notowały historię, która właśnie dobiegła końca. Aleksandra Mirosław, absolutna legenda wspinaczki na czas, złota medalistka z Paryża i wielokrotna rekordzistka globu, postawiła kropkę nad „i”. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – ogłoszonymi jeszcze w lutym w dniu jej 32. urodzin – impreza we Francji była jej absolutnie ostatnim akcentem w zawodowej karierze.
Odeszła tak, jak planowała od lat. Na własnych warunkach. Bez kalkulowania, bez przeciągania nieuniknionego momentu, w którym organizm i głowa mówią „wystarczy”.
Brązowy medal i gorące łzy w Laval
Droga po ostatni krążek nie była usłana różami. W kwalifikacjach Polka nie pozostawiła złudzeń rywalkom, wygrywając je z fantastycznym czasem **6,19 s**. Półfinał przyniósł jednak dramatyczny zwrot akcji – minimalna przegrana z Rosjanką startującą jako sportowiec neutralny, Elizavetą Ivanovą, zamknęła drogę do złota.
W grze pozostał jednak brąz. W małym finale Mirosław zmierzyła się z rodaczką, broniącą tytułu **Natalią Kałucką**. Mistrzyni olimpijska nie dała zaskoczyć się młodszej koleżance, wygrywając bieg z czasem **6,18 s** (przy 6,44 s Kałuckiej).
Wtedy na hali w Laval pękły emocje. **Przez kilkanaście sekund Polka ukrywała twarz w dłoniach**, a zgromadzona publiczność oraz pozostali zawodnicy zgotowali jej **owację na stojąco**. Chwilę później utytułowana zawodnik wpadła w ramiona męża i trenera, Mateusza Mirosława. Po dekoracji odebrała też pamiątkową tablicę podsumowującą jej gigantyczny dorobek – od juniorskich sukcesów po olimpijski szczyt.
„Z podniesioną głową odchodzę”
Niedługo po ostatnim starcie Mirosław przemówiła w mediach społecznościowych, publikując poruszający wpis, który natychmiast obiegł internet:
„Chciałam skończyć na swoich zasadach, udało się. Mistrzostwa Europy zamknęły ostatni rozdział w najlepszy możliwy sposób. I nie chodzi o… Na własnych zasadach. Z podniesioną głową odchodzę, zabierając ze sobą tak wiele niesamowitych wspomnień” — napisała wzruszona mistrzyni.
Dziedzictwo, którego długo nikt nie pobije
Statystyki Aleksandryk Mirosław budzą respekt, który graniczy z niedowierzaniem. Trzy tytuły mistrzyni świata (2018, 2019, 2025), złoto igrzysk w Paryżu (2024), medale mistrzostw Europy oraz **dziesięciokrotne (!) poprawianie rekordu świata z rzędu**. Jej wyczynów na pionowych ścianach szybko nikt nie powtórzy.
Choć rozdział Pucharu Świata i wielkich międzynarodowych imprez został zamknięty, sport całkowicie z jej życia nie zniknie. Jako żołnierz Wojska Polskiego w stopniu starszego kapitana zapowiedziała już wcześniej, że planuje wystąpić m.in. w przyszłorocznych Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych. Teraz jednak czas na zasłużony oddech.

KOMENTARZE