Wstrząsające kulisy brutalnego napadu w podpoznańskim Swarzędzu rzucają nowe, mroczne światło na pojęcie ludzkich uczuć. 51-letni Remigiusz Z., który w minioną sobotę doprowadził do dramatu na klatce schodowej budynku przy ul. Wielkiej Rybackiej, usłyszał już formalne zarzuty. Podczas przesłuchania śledczy usłyszeli od podejrzanego wyjaśnienia, które mrożą krew w żyłach – mężczyzna bez ogródek przyznał się do winy i oświadczył, że… zrobił to z miłości.
Przebieg dramatu w Swarzędzu
Do tragicznych wydarzeń doszło w sobotę, 15 sierpnia, około godziny 15:25. Przypadkowy przechodzień odnalazł na klatce schodowej ciężko raną, nieprzytomną kobietę z rozległą raną głowy. Natychmiast wezwano służby ratunkowe, a poszkodowana w stanie krytycznym i zagrażającym życiu trafiła do szpitala. Jak ustalono w toku śledztwa, napastnik posłużył się nietypową i niebezpieczną w tym kontekście bronią czarnoprochową, oddając strzał w kierunku swojej byłej partnerki.
Lokalne społeczności oraz śledzcy szybko powiązali sprawę z rozbitym niedawno wieloletnim związkiem. Para, która spędziła ze sobą kilkanaście lat, rozstała się kilka miesięcy przed tragicznym zdarzeniem. Choć kobieta próbowała ułożyć sobie życie na nowo, oprawca nie potrafił pogodzić się z rozstaniem, co doprowadziło do tragicznego finału w formie niemal zaplanowanej zasadzki.
Obława i zatrzymanie 51-latka
Po oddaniu strzału sprawca natychmiast uciekł z miejsca zdarzenia, rozpoczynając grę w chowanego z organami ścigania. W regionie natychmiast ruszyła policyjna obława. W akcji poszukiwawczej brały udział liczne siły prewencji oraz psy tropiące, a mężczyzna ukrywał się m.in. w okolicznych zakamarkach i zarośniętych terenach Swarzędza. Finał nastąpił w niedzielny wieczór, kiedy to funkcjonariusze namierzyli i zatrzymali ukrywającego się 51-latka.
W poniedziałek, 17 sierpnia, Prokuratura Okręgowa w Poznaniu oficjalnie przedstawiła zatrzymanemu zarzut usiłowania zabójstwa. Rzecznik prasowy poznańskiej prokuratury, prok. Łukasz Wawrzyniak, przekazał mediom szokujące kulisy przesłuchania:
Mężczyzna przyznał się do popełnienia tego przestępstwa. W swoich wyjaśnieniach podał, że zrobił to z miłości.
Komentarz redakcyjny: Patologiczne pojęcie uczucia
Trudno o bardziej jaskrawy przykład skrajnie wypaczonego rozumienia emocji. Tłumaczenie próby pozbawienia życia drugiego człowieka „miłością” to retoryka rodem z najgorszych kryminalnych koszmarów, w której sprawca stawia siebie w roli tragicznego bohatera, całkowicie pomijając fakt, że jego ofiara walczy o życie w szpitalu. To nie miłość – to egoizm w najczystszej, toksycznej postaci, połączony z brakiem akceptacji cudzej wolności i prawa do samostanowienia.
Warto podkreślić, że jeśli lekarzom nie uda się uratować życia poszkodowanej kobiety, kwalifikacja czynu ulegnie zmianie na dokonanego zabójstwa. Niezależnie jednak od ostatecznego paragrafu, 51-latkowi grozi najsurowsza kara przewidziana w polskim kodeksie karnym – nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Prokuratura wystąpiła już do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mężczyzny na okres trzech miesięcy. Sprawa ta po raz kolejny boleśnie przypomina, jak cienka jest granica między obsesją a przemocą domową, która zbyt często kończy się nieodwracalną tragedią.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE