Awantura, biegli i wyrzucony adwokat. Burzliwy finał procesu Sebastiana M. za wypadek na A1

Strona głównaPolska

Awantura, biegli i wyrzucony adwokat. Burzliwy finał procesu Sebastiana M. za wypadek na A1

Rosyjski dron z Bałtyku krył śmiertelną niespodziankę. Prokuratura ujawnia szczegóły
Służby weszły do mieszkań. Wielka akcja policji w śledztwie przeciwko Gromda Fight Club
Gwałtowne załamanie pogody w Polsce. IMGW ostrzega przed śniegiem, burzami i wichurami

21 września 2026 roku w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim doszło do niezwykle napiętych scen podczas kolejnej odsłony procesu Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sprawa, która od miesięcy elektryzuje opinię publiczną, zbliża się wielkimi krokami do finału, jednak emocje na sali sądowej sięgnęły zenitu.

Krzyki obserwatora i nagłe wyjście z sali

Podczas gdy przed sądem zeznawali eksperci rekonstruujący wypadek, na sali doszło do nieoczekiwanego incydentu. Jeden z obserwatorów procesowych głośno zaprotestował przeciwko słowom biegłych, negując ich ustalenia techniczne. „Teraz ja mówię” – rzucił w kierunku sędzi Renaty Folkman, nazywając toczące się postępowanie „farsą”.

Mężczyzna próbował przekonywać zgromadzonych o stanie ogumienia pojazdu, jednak na reakcję służb nie trzeba było długo czekać. Gdy zauważył, że obecni na miejscu policjanci przygotowują się do natychmiastowej interwencji i wyprowadzenia go, sam zdecydował się opuścić salę rozpraw.

Kompromitacja obrony: Adwokat musiał wyjść

To jednak niejedyny skandaliczny akcent tego dnia. Poniedziałkowa rozprawa przyniosła poważny problem wizerunkowy dla zespołu prawnego oskarżonego. Do dotychczasowej obrończyń, mec. Katarzyny Hebdy, dołączył nowy pełnomocnik – mec. Marcin Jakubowski. Szybko wyszło jednak na jaw, że nie powinien on w ogóle zasiadać na ławie obrońców.

Dziennikarze ustalili, a prokuratura natychmiast podchwyciła temat, że prawnik ten wciąż pozostaje pełnoprawnym pracownikiem etatowym w spółce z Grupy Azoty (Zakłady Chemiczne „Police”). Zgodnie z art. 82 Kodeksu postępowania karnego, adwokat nie może pełnić swoich obowiązków procesowych w sprawach karnych, jeśli jest związany umową o pracę. Po krótkiej konfrontacji z sądem mechanizm ten stał się jasny:

  • Mecenas Jakubowski przyznał, że formalnie okres wypowiedzenia w jego firmie mija dopiero pod koniec września.
  • Na żądanie sądu i oskarżycieli musiał natychmiast opuścić salę rozpraw, rezygnując z udziału w posiedzeniu.

Biegli miażdżą wersję oskarżonego: Ponad 300 km/h na liczniku

Kluczowym elementem poniedziałkowego posiedzenia było zaprezentowanie liczącej niemal 400 stron uzupełniającej opinii zespołu biegłych. Eksperci nie pozostawili suchej nitki na próbach podważenia dowodów przez obronę.

Zabezpieczone dane wykazały zatrważające fakty. W chwili poprzedzającej uderzenie w samochód marki Kia, którym podróżowała rodzina z dzieckiem, BMW kierowane przez Sebastiana M. pędziło z prędkością szacowaną na 315–329 km/h. Sam moment zderzenia nastąpił przy prędkości rzędu 253–268 km/h.

– Nie spotkałem się w swojej karierze z takimi prędkościami na drodze, z jakimi mamy do czynienia w analizowanym wypadku. Przy 300 km/h startują samoloty – komentował dosadnie jeden z powołanych w sprawie ekspertów.

Kiedy zapadnie wyrok?

Sędzia Renata Folkman odrzuciła kolejne wnioski dowodowe składane przez obronę, uznając je za celowe przedłużanie postępowania, po czym oficjalnie zamknęła przewód sądowy. Prokuratura zapowiedziała, że w tej tragicznej sprawie będzie domagać się dla oskarżonego najwyższego wymiaru kary (Sebastianowi M. grozi do 8 lat pozbawienia wolności). Mowy końcowe zaplanowano na 7 października.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: