Osiem lat czekania i nic. Zmiana czasu wciąż dzieli Unię Europejską

Strona głównaPolityka

Osiem lat czekania i nic. Zmiana czasu wciąż dzieli Unię Europejską

Bank Światowy rewiduje prognozy. Polska gospodarka wyraźnie przyspiesza
Drogie paliwo uderza w Amerykę. Kryzys na rynku diesla podgrzewa inflację i polityczne napięcia
GUS odkrywa karty. Tyle wynosi średnia krajowa, ale portfele odczuły hamulec
PKO BP ukarany przez KNF. Bank nie zgadza się z decyzją
Warszawska giełda na celowniku zachodnich funduszy. Co naprawdę kusi inwestorów?
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Kolejny weekend ze przestawianiem zegarków

Mija dokładnie osiem lat od momentu, gdy Komisja Europejska oficjalnie zaproponowała odejście od dwukrotnego w ciągu roku przestawiania wskazówek zegara. Mimo upływu czasu i setek debat w najbliższy weekend milionów mieszkańców Unii Europejskiej po raz kolejny czeka rytuał zmiany czasu. W nocy z soboty na niedzielę cofamy zegarki z godziny 3:00 na 2:00, zyskując symboliczną godzinę snu kosztem popołudniowych ciemności.

Temat powraca jak bumerang co pół roku – na wiosnę i jesień. Za każdym razem wywołuje lawinę pytań o to, kiedy wreszcie politycy uną bzdurny – zdaniem wielu – obowiązek. Okazuje się jednak, że unijna machina biurokratyczna utknęła w martwym punkcie.

Dlaczego projekt utknął w Radzie UE?

Głos w tej sprawie zabrała rzeczniczka Komisji Europejskiej, Anna-Kaisa Itkonen, przypominając niezmienne stanowisko Brukseli.
– Nasze stanowisko pozostaje niezmienne od 2018 roku, kiedy przedstawiliśmy współustawodawcom wniosek w tej sprawie. To państwa członkowskie są w najlepszej sytuacji, by podjąć decyzję dotyczącą czasu – podkreśliła Itkonen.

Gdzie zatem leży problem? Okazuje się, że chęci KE to jedno, a zgoda rządów poszczególnych państw to zupełnie inna historia. Projekt utknął w Radzie UE, ponieważ stolice europejskie nie potrafią wypracować wspólnego kompromisu. Główna oś sporu dotyka fundamentalnego pytania: który czas wybrać na stałe – letni czy zimowy?

  • Państwa południowe wolą zazwyczaj czas letni, który sprzyja turystyce i dłuższym wieczorom.
  • Kraje północne i specjaliści od chronobiologii coraz głośniej optują za całorocznym czasem standardowym (zimowym), wskazując na jego lepsze dopasowanie do ludzkiego zegara biologicznego.

Brak koordynacji grozi powstaniem tzw. „czasowej mozaiki” w Europie, gdzie sąsiadujące ze sobą kraje mogłyby funkcjonować w różnych strefach czasowych. Taki scenariusz sparaliżowałby transport, logistykę oraz rynki finansowe.

Obywatele chcą zmiany, politycy grają na zwłokę

Frustracja opinii publicznej rośnie z roku na rok. W przeprowadzonych w 2018 roku szerokich konsultacjach społecznych wzięło udział aż 4,6 miliona obywateli UE, z czego miażdżąca większość – aż 84 procent – opowiedziała się za całkowitym zniesieniem zmiany czasu. Rok później pomysł ten wielkim gronem poparł Parlament Europejski. Od tamtej pory rządy państw w Radzie UE skutecznie blokują jednak dalszy bieg wydarzeń.

Choć nie brakuje nacisków – w tym niedawnych listów ponaglających od unijnych deputowanych czy inicjatyw poszczególnych krajów dążących do testowania stałych godzin – konkretnego terminu ostatecznego rozstrzygnięcia nadal brak. Komisja Europejska zapowiedziała jedynie kolejne analizy, które mają pomóc państwom w podjęciu wiekopomnej decyzji. Do tego czasu pozostaje nam regularne przestawianie zegarków – a harmonogramy rządowe rozpisane są już optymistycznie aż do 2031 roku.

Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: