Kolejny weekend ze przestawianiem zegarków
Mija dokładnie osiem lat od momentu, gdy Komisja Europejska oficjalnie zaproponowała odejście od dwukrotnego w ciągu roku przestawiania wskazówek zegara. Mimo upływu czasu i setek debat w najbliższy weekend milionów mieszkańców Unii Europejskiej po raz kolejny czeka rytuał zmiany czasu. W nocy z soboty na niedzielę cofamy zegarki z godziny 3:00 na 2:00, zyskując symboliczną godzinę snu kosztem popołudniowych ciemności.
Temat powraca jak bumerang co pół roku – na wiosnę i jesień. Za każdym razem wywołuje lawinę pytań o to, kiedy wreszcie politycy uną bzdurny – zdaniem wielu – obowiązek. Okazuje się jednak, że unijna machina biurokratyczna utknęła w martwym punkcie.
Dlaczego projekt utknął w Radzie UE?
Głos w tej sprawie zabrała rzeczniczka Komisji Europejskiej, Anna-Kaisa Itkonen, przypominając niezmienne stanowisko Brukseli.
– Nasze stanowisko pozostaje niezmienne od 2018 roku, kiedy przedstawiliśmy współustawodawcom wniosek w tej sprawie. To państwa członkowskie są w najlepszej sytuacji, by podjąć decyzję dotyczącą czasu – podkreśliła Itkonen.
Gdzie zatem leży problem? Okazuje się, że chęci KE to jedno, a zgoda rządów poszczególnych państw to zupełnie inna historia. Projekt utknął w Radzie UE, ponieważ stolice europejskie nie potrafią wypracować wspólnego kompromisu. Główna oś sporu dotyka fundamentalnego pytania: który czas wybrać na stałe – letni czy zimowy?
- Państwa południowe wolą zazwyczaj czas letni, który sprzyja turystyce i dłuższym wieczorom.
- Kraje północne i specjaliści od chronobiologii coraz głośniej optują za całorocznym czasem standardowym (zimowym), wskazując na jego lepsze dopasowanie do ludzkiego zegara biologicznego.
Brak koordynacji grozi powstaniem tzw. „czasowej mozaiki” w Europie, gdzie sąsiadujące ze sobą kraje mogłyby funkcjonować w różnych strefach czasowych. Taki scenariusz sparaliżowałby transport, logistykę oraz rynki finansowe.
Obywatele chcą zmiany, politycy grają na zwłokę
Frustracja opinii publicznej rośnie z roku na rok. W przeprowadzonych w 2018 roku szerokich konsultacjach społecznych wzięło udział aż 4,6 miliona obywateli UE, z czego miażdżąca większość – aż 84 procent – opowiedziała się za całkowitym zniesieniem zmiany czasu. Rok później pomysł ten wielkim gronem poparł Parlament Europejski. Od tamtej pory rządy państw w Radzie UE skutecznie blokują jednak dalszy bieg wydarzeń.
Choć nie brakuje nacisków – w tym niedawnych listów ponaglających od unijnych deputowanych czy inicjatyw poszczególnych krajów dążących do testowania stałych godzin – konkretnego terminu ostatecznego rozstrzygnięcia nadal brak. Komisja Europejska zapowiedziała jedynie kolejne analizy, które mają pomóc państwom w podjęciu wiekopomnej decyzji. Do tego czasu pozostaje nam regularne przestawianie zegarków – a harmonogramy rządowe rozpisane są już optymistycznie aż do 2031 roku.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE