Kreml mówi twarde „nie”. Moskwa odrzuca 60 dni rozejmu i stawia warunki ws. wyborów w Ukrainie

Strona głównaPolityka

Kreml mówi twarde „nie”. Moskwa odrzuca 60 dni rozejmu i stawia warunki ws. wyborów w Ukrainie

Europa bezbronna wobec dronów? Prezydent Łotwy bije na alarm i wytyka słabe punkty NATO
Niebezpieczne znalezisko na czarnomorskiej plaży. Rosja wzywa rumuńską dyplomatkę
Wyniki wyborów w Rosji: Triumf Jednej Rosji i oskarżenia pod adresem Zachodu
Cień Kremla nad Polską i Niemcami. Śledczy łączą zamach w Lipsku z pożarem w Łodzi
Godzinna narada na linii Waszyngton-Moskwa. Putin składa zaskakujące deklaracje o Europie
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Kreml odrzuca 60 dni spokoju. Żadnego rozejmu, tylko „trwały pokój”

W poniedziałek, 12 października 2026 roku, Moskwa oficjalnie odrzuciła propozycję 60-dniowego rozejmu wysuniętą przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Ukraiński przywódca wskazywał, że pełne zawieszenie broni na dwa miesiące pozwoliłoby na przeprowadzenie w kraju wyborów prezydenckich w warunkach względnego bezpieczeństwa. Reakcja Kremla była jednak natychmiastowa i bezkompromisowa.

Rzecznik rosyjskiego dyktatora Dmitrij Pieskow oświadczył wprost, że władze w Moskwie nie są zainteresowane czasowym przerwaniem walk. — Na Kremlu zarówno prezydent Putin, jak i urzędnicy innego szczebla wielokrotnie mówili, że nie chcemy rozejmu. Chcemy długoterminowego pokoju i jesteśmy gotowi uczynić wszystko, co możliwe, by go osiągnąć — oznajmił Pieskow przed dziennikarzami. Równocześnie Moskwa tradycyjnie oskarżyła Kijów o nieszczerość, twierdząc, że 60 dób bez walki posłużyłoby Ukraińcom jedynie do „zebrania sił i zregenerowania armii”.

Ironia i oskarżenia. Ławrow twierdzi, że Zełenski „nie zasługuje” na ulgę

Do krytyki dołączył również szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. W ostrych słowach stwierdził on, że ukraiński prezydent „nie zasługuje” na rozejm w celu organizacji głosowania. Rosyjski minister skwitował propozycję jako kolejny „zygzak i wykręt” polityczny.

Paradoks polega na tym, że Rosja od miesięcy regularnie wytykała Kijowowi brak wyborów, podważając demokratyczną legitymację WołodYmYra Zełenskiego z uwagi na upłynięcie jego pierwotnej kadencji w czasie trwania stanu wojennego. Gdy jednak pojawił się konkretny warunek ich przeprowadzenia – czyli żądanie 60 dni pełnego wstrzymania ognia – Kreml natychmiast się zablokował. Pieskow dodał jednak przewrotnie, że jeśli Ukraina koniecznie chce głosować, Władimir Putin może „łaskawie” polecić swoim wojskom wstrzymanie ataków… na zaledwie jeden dzień wyborczy.

W tle zamieszanie wokół rozejmu energetycznego i słów Trumpa

Dyplomatyczne tąpnięcie nastąpiło tuż po weekendowych deklaracjach prezydenta USA Donalda Trumpa, który ogłosił, że Rosja i Ukraina zawarły natychmiastowe porozumienie o wstrzymaniu wzajemnych uderzeń na infrastrukturę energetyczną. Dla samego Kijowa ogłoszenie to było sporym zaskoczeniem. Choć strona ukraińska zadeklarowała gotowość przestrzegania układu, w praktyce nocne drony i pociski wciąż uderzały w obiekty m.in. w Charkowie, co po raz kolejny obnażyło kruchość jakichkolwiek ustaleń z Moskwą.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: