Gawkowski bezlitosny dla Nawrockiego. Mówi o „zdradzie stanu” i „chorym myśleniu”

Strona głównaPolityka

Gawkowski bezlitosny dla Nawrockiego. Mówi o „zdradzie stanu” i „chorym myśleniu”

Kolejne spięcie na linii rząd–prezydent. Ślubowanie Macieja Berka może odbyć się w Sejmie
Czarzasty miażdży projekty Nawrockiego. Mówi wprost o „bublach prawnych” i kłamstwie
Koalicja szykuje kontrofensywę. Wrześniowe starcie o weto Nawrockiego

Wojna na słowa o polskie terytorium

Wrzesień 2026 roku przynosi kolejne ostre sparcie na linii rząd–pałac prezydencki. Tym razem kością niezgody stały się słowa prezydenta Karola Nawrockiego wygłoszone we Włodawie podczas obchodów rocznicowych. Główne ostrze krytyki wysunął wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który podczas konwencji Nowej Lewicy nie przebierał w słowach.

Wszystko zaczęło się od wpisu na portalu X, który opublikowała Kancelaria Prezydenta. Zacytowano tam wypowiedź głowy państwa: „Możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Dla obozu rządzącego te słowa stały się polityczną petardą.

„To sabotaż i zdrada stanu”

Wiceminsiter Gawkowski wprost nazwał stanowisko prezydenta zagrożeniem dla państwa. Podczas wystąpienia podsumowującego działania koalicji rządowej nie zostawił na prezydencie suchej nitki.

— Traktuję słowa prezydenta Nawrockiego jako sabotaż — grzmiał wicepremier. — To jest po prostu chore myślenie o państwie. Słowa prezydenta to zdrada stanu, na którą Lewica w rządzie nigdy się nie zgodzi.

Polityk Lewicy podkreślił, że polski rząd stoi na twardym stanowisku: ani metr polskiej ziemi nie zostanie oddany, a bezpieczeństwo kraju i nienaruszalność granic to absolutny fundament.

Historyczna metafora czy polityczny błąd?

Zwolennicza strona prezydenta próbowała ratować sytuację, tłumacząc, że wypowiedź była jedynie historycznym nawiązaniem do czasów zaborów czy wojen, kiedy państwo znikało z map, ale naród i jego tożsamość trwały. Zupełnie inaczej odbierają to jednak przedstawiciele koalicji 15 października, wskazując, że w obecnej sytuacji geopolitycznej rzucanie w przestrzeni publicznej haseł o „oddawaniu terytorium” jest skrajnie nieodpowiedzialne.

Sprawa wywołała lawinę komentarzy w sejmowych kuluarach, a internetowe dyskusje nie cichną. Wygląda na to, że relacje na linii Belweder–Aleje Ujazdowskie weszły w kolejną fazę otwartego, lodowatego konfliktu.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: