Wybuchy tuż przed północą
Trzydniowe zawieszenie broni przeszło do historii w dramatycznych okolicznościach. W nocy z poniedziałku na wtorek (7/8 września 2026 roku) mieszkańcy Kijowa znów musieli schronić się w schronach. Zaledwie chwilę po tym, jak rosyjska agencja TASS oficjalnie potwierdziła wygaśnięcie moratorium, nad ukraińską stolicą rozległy się potężne eksplozje.
Rosyjskie siły wystrzeliły w kierunku miasta pociski balistyczne oraz roje dronów. Uderzenia doszczętnie wstrząsnęły kilkoma dzielnicami. Bilans nocy jest bolesny: zginęły co najmniej dwie osoby, a siedem kolejnych zostało rannych.
Zniszczone domy i akcja ratunkowa
Mer Kijowa, Witalij Kliczko, poinformował o poważnych zniszczeniach w miejskiej tkance. Ucierpiał m.in. budynek mieszkalny oraz placówka edukacyjna w zurbanizowanej dzielnicy Hołosijowskiej. Pod gruzami zawalonych domów wciąż mogą znajdować się uwięzieni ludzie. Na miejscu przez całą noc pracowały służby ratunkowe, gasząc pożary i przeszukując rumowiska.
Eksplozje odnotowano także na obrzeżach stolicy – m.in. w rejonach Fastów i Boryspola, gdzie cele padły na lokalne przedsiębiorstwa przemysłowe i centra logistyczne.
Dyplomatyczna fasada i twarda rzeczywistość
Przypomnijmy: tymczasowe wstrzymanie ataków na Kijów miało trwać trzy dni. Zostało ogłoszone w związku z wizytą amerykańskich wysłanników – Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera – którzy prowadzili poufne rozmowy najpierw na Kremlu z Władimirem Putinem, a następnie z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie.
Choć amerykańscy dyplomaci opisywali swoje spotkania w optymistycznym tonie, rzeczywistość na froncie okazała się bezwzględna. Rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie, a eskalacja powróciła ze zdwojoną siłą – echem niosąc się nawet poza granice Ukrainy, prowokując m.in. operacje polskiego lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE