Donald Trump w „Bestii” na torze. Prezydent USA otworzył wyścig IndyCar w Waszyngtonie

Strona głównaPolityka

Donald Trump w „Bestii” na torze. Prezydent USA otworzył wyścig IndyCar w Waszyngtonie

Donald Trump stawia na dyplomatyczną chemię z Kim Dzong Unem i ogranicza manewry w Azji
Bolidy IndyCar i ryk silników w sercu Waszyngtonu. Historyczny wyścig paraliżuje stolicę USA
Rekordowy spadek poparcia dla Donalda Trumpa. Sondaż przynosi fatalne wieści

23 sierpnia 2026 roku stolica Stanów Zjednoczonych zamieniła się w gigantyczny tor wyścigowy. Z okazji 250. rocznicy niepodległości kraju zorganizowano tam historyczną imprezę motorsportową – Freedom Grand Prix 250. Całe wydarzenie natychmiast przyciągnęło uwagę mediów z całego świata, a to za sprawą głównej atrakcji przed samym startem.

W środku „Bestii”. Prezydencki show na asfalcie

Donald Trump wraz z pierwszą damą Melanią Trump wyszli ze strefy VIP, by po chwili wsiąść do legendarnej, opancerzonej limuzyny znanej jako „The Beast”. Prezydencki pojazd – na co dzień będący mobilną fortecą – tym razem powoli przetoczył się po 1,7-milowej trasie wyznaczonej na ulicach Waszyngtonu.

Kawalkada przeszła tuż obok najważniejszych amerykańskich symboli. Bolidy i limuzyna mknęły w pobliżu National Mall, Archiwów Narodowych oraz gmachu Kapitolu. Wszystko uwieczniły dziesiątki kamer telewizyjnych oraz setki tysięcy zgromadzonych na miejscu kibiców.

Od wizji do realizacji. Jak powstał ten wyścig?

Wydarzenie nie obyło się bez kontrowersji logistycznych i politycznych. Początkowo planowano, że trasa pobiegnie bezpośrednio przez teren samego Kongresu, jednak pomysł upadł ze względu na surowe przepisy zakazujące komercyjnej reklamy w tamtym rejonie. Ostatecznie Trump wydał specjalne rozporządzenie wykonawcze, które pozwoliło sprawnie doprowadzić projekt do skutku.

Jak przyznał szef serii IndyCar i zarazem szef Penske Corporation, Roger Penske, próby zorganizowania wyścigu w Waszyngtonie trwaly bezskutecznie od dwóch dekad. Dopiero determinacja obecnej administracji pozwoliła domknąć temat.

Zielona flaga i ryki silników w sercu stolicy

Po honorowym okrążeniu „Bestią”, Donald Trump udał się na trybunę główną, gdzie machając ceremonialną zieloną flagą, oficjalnie dał sygnał do startu 147-okrążeniowego wyścigu. 25 kierowców ruszyło w zmagania, osiągając na prostych alejach prędkości dochodzące do blisko 300 km/h (ok. 185 mph).

Imprezie towarzyszyły potężne środki bezpieczeństwa oraz spektakularne pokazy lotnicze. Nad miastem przemknął m.in. samolot przypominający bombowiec B-2 oraz maszyna w barwach Air Force One, a ruch na pobliskim lotnisku im. Ronalda Reagana został na kilka godzin wstrzymany. Szacuje się, że unikalne widowisko mogło wygenerować nawet do 200 milionów dolarów zysku dla lokalnej gospodarki.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: