Awantura o szkolne dzienniki. Nowacka wietrzy lobbing i wzywa służby po wecie Nawrockiego

Strona głównaPolityka

Awantura o szkolne dzienniki. Nowacka wietrzy lobbing i wzywa służby po wecie Nawrockiego

Akcyza na alkohol wraca do gry. Rząd szuka miliardów wbrew woli prezydenta
Krzysztof Wyszkowski uhonorowany Orderem Orła Białego. Prezydent nazwał go niezłomnym wojownikiem
Koalicja szykuje kontrofensywę. Wrześniowe starcie o weto Nawrockiego

Wojna o darmowy eDziennik wchodzi w ostrą fazę

Spór o cyfryzację polskiej oświaty przybiera na sile. W sierpniu 2026 roku minister edukacji narodowej Barbara Nowacka zapowiedziała, że zwróci się do odpowiednich służb z wnioskiem o przeanalizowanie kulis prezydenckiego weta. Chodzi o decyzję, którą głowa państwa storpedowała rządowe plany wprowadzenia ogólnokrajowego, bezpłatnego narzędzia dla szkół.

Przypomnijmy: pod koniec ubiegłego tygodnia prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania nowelizacji Prawa oświatowego oraz ustawy o systemie informacji oświatowej. Przepisy te zakładały, że już w roku szkolnym 2026/2027 w placówkach ruszy pilotaż państwowego eDziennika, który od sezonu 2027/2028 miał stać się darmową alternatywą dla komercyjnych platform.

„Te same słowa”. Skąd zbieżność argumentów?

Występując w mediach, szefowa MEN nie przebierała w słowach. Wprost zasugerowała, że argumentacja użyta w prezydenckim uzasadnieniu budzi poważne wątpliwości i nosi znamiona nacisków branżowych.

— *Czytałam uzasadnienie do weta i czytałam kilka pism, które też trafiały do ministerstwa przygotowywane we współpracy z dwoma głównymi operatorami [dzienników komercyjnych] — to są właściwie te same słowa* — wskazała Nowacka na antenie TVP Info.

Zdaniem ministerki ruch głowy państwa uderza bezpośrednio w kieszenie rodziców, którzy nadal będą musieli opłacać dodatkowe funkcje i aplikacje mobilne prywatnych firm. Rząd szacuje, że utrzymanie państwowego systemu kosztowałoby około 20 mln zł rocznie, jednak weto zatrzymało te oszczędności dla obywateli.

Co na to Pałac Prezydencki?

Zastrzeżenia zgłoszone przez prezydenta dotyczyły zupełnie innych aspektów. Pałac Prezydencki argumentował, że centralna baza danych – zawierająca m.in. numery PESEL, oceny, zdjęcia czy informacje o specjalnych potrzebach edukacyjnych – nie posiadała wystarczających gwarancji bezpieczeństwa. Wskazywano również na zbyt napięty harmonogram i ryzyko chaosu organizacyjnego w szkołach.

Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, ostro skontrował wypowiedzi szefowej MEN, przypominając jej dotychczasowe potknięcia w resorcie i określając mianem jednej z najgorszych minister w historii.

Fakt jest taki, że polskie szkoły na razie zostają przy dotychczasowych, komercyjnych rozwiązaniach, a polityczna batalia o cyfrowe dane uczniów dopiero się rozkręca.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: