Absurd na rynku transferowym. Mistrz świata kosztuje grosze, a Ekstraklasa zaciera ręce

Strona głównaSport

Absurd na rynku transferowym. Mistrz świata kosztuje grosze, a Ekstraklasa zaciera ręce

Szwedzkie geny i włoska lekcja. Co da Rakówiowi nowy stoper?
Kamil Grabara w Juventusie. Polski bramkarz wykonał hitowy krok w karierze
Gwiazdy Bayernu przejmują portugalski klub. Kosmiczna transakcja za miliony euro

Gdy na rynku dochodzi do transakcji, która rzuca na kolana swoją nielogicznością, świat piłki nożnej na moment zamiera. Tak jest i tym razem. Emiliano Martinez, jeden z najbardziej wyrazistych bramkarzy globu i architekt argentyńskiego złota z 2022 roku, ląduje w Chelsea. Xabi Alonso dopiął swego. Londyńczycy zapłacili za niego Aston Villi zaledwie… 7,5 miliona funtów.

Statystyczny kibic musi przetrzeć oczy ze zdumienia. Kwota za klasowego, ogranego w Premier League i na międzynarodowych salonach zawodnika brzmi jak żart. I wtedy pojawia się to bolesne, polskie pytanie: skoro mistrz świata kosztuje grosze, to jak na tym tle wyglądanasza rodzima podwórkowa rzeczywistość?

Sufit Ekstraklasy a europejska rzeczywistość

Rekordowe transfery wychodzące z PKO BP Ekstraklasy od lat krążą wokół bariery 10–11 milionów euro. Kacper Kozłowski, Jakub Moder czy derniers a rebours inni bohaterowie krajowych boisk odchodzili za sumy, które polskim działaczom wydawały się kosmiczne. W teorii nasza liga sprzedaje więc „drożej” lub porównywalnie do nominalnej wartości, jaką Aston Villa inkasuje za swojego wieloletniego lidera defensywy.

W praktyce widać jednak brutalny kontrast. Czym innym jest bowiem utalentowany nastolatek z polskiego klubu kupowany na tzw. potencjał, a czym innym 33-letni utytułowany wyjadacz, zgarnięty za bezcen przez giganta ze Stamford Bridge, bo w Birmingham po prostu stracił miejsce w składzie na rzecz innych rozwiązań.

Dlaczego Martinez kosztował tak mało?

Za tą niską sumą kryje się czysty biznes i brutalna kalkulacja końcówki okienka transferowego:

  • Wcześniejszy ruch transferowy Argentyńczyka do Juventusu spektakularnie upadł na początku sierpnia.
  • Aston Villa sprowadziła już nowego bramkarza (Ziona Suzukiego), przez co Martinez stał się piłkarzem na cenzurowanym.
  • Błędy Roberta Sáncheza w inauguracyjnym meczu Chelsea z Fulham zmusiły Xabiego Alonso do natychmiastowej reakcji i szukania stabilizacji między słupkami.

Czas grał na korzyść kupujących. Menedżerowie zawodnika zaoferowali go londyńskiemu klubowi, a transakcję domknięto błyskawicznie. Argentynek podpisze dwuletnią umowę z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Ekstraklasa może i potrafi czasem wyciągnąć za swoje gwiazdy ładnych kilka milionów, ale przypadek „Dibu” Martineza pokazuje jedno: w wielkiej piłce o cenie decyduje nie tylko klasa sportowa, ale przede wszystkim aktualna geopolityka transferowa i desperacja sprzedających.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: