Którędy do domowej opieki? Nowa ofensywa dyplomatyczna Belgradu
W relacjach na linii Belgrad–Haga znów wrze. Władze w Serbii podjęły kolejną próbę, domagając się złagodzenia warunków odbywania kary przez Ratko Mladicia. Były dowódca sił Serbów bośniackich, skazany prawomocnie na dożywotnie pozbawienie wolności za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, od lat przebywa w areszcie ONZ. Teraz jednak argumentem ma być drastycznie pogarszający się stan zdrowia 84-letniego generała.
Ministerstwo Sprawiedliwości Serbii oficjalnie zapowiedziało, że nie zamierza odpuścić. Chociaż Międzynarodowy Mechanizm Rezydualny dla Międzynarodowych Trybunałów Karnych twardo odrzucił wcześniejsze wnioski obrony o przedterminowe zwolnienie humanitarne, Belgrad szykuje kolejne pismo. Serbski rząd deklaruje gotowość przyjęcia Mladicia pod nadzór medyczny w kraju — w grę wchodzi m.in. prestiżowa Wojskowa Akademia Medyczna w Belgradzie.
Haga mówi „nie”. Krytyczny stan zdrowia i palestyńska opieka w celi
Temat powraca jak bumerang, podsycany dramatycznymi doniesieniami o zdrowiu skazanego. Mladić, nazywany przez historyków i ofiary „katem Srebrenicy”, w ostatnich latach zmaga się z lawinowo narastającymi problemami kardiologicznymi i neurologicznymi, w tym skutkami kolejnych udarów. Zgodnie z medycznymi raportami z aresztu, wiekowy więzień znajduje się już w stanie zaawansowanego, nieodwracalnego spadku formy życiowej, wymagając stałej opieki paliatywnej.
Mimo to Trybunał w Hadze pozostaje nieugięty. Prezes Mechanizmu, sędzia Graciela Gatti Santana, wielokrotnie podkreślała, że choć sytuacja jest delikatna, Mladić ma zapewnioną najwyższą możliwą, specjalistyczną opiekę medyczną w warunkach więziennych. Sąd zgodził się jedynie na pewne ustępstwa proceduralne, ułatwiając rodzinie codzienne wizyty i kontakt z umierającym krewnym, ale kategorycznie odrzucił wizję jego transportu do Serbii.
Oburzenie rodzin ofiar. „Polityczny teatr wokół zbrodniarza”
Każda próba złagodzenia losu Mladicia spotyka się z natychmiastowym iście lodowatym oporem ze strony stowarzyszeń zrzeszających ocalałych z piekła lat 90. Organizacje zrzeszające m.in. matki Srebrenicy nie pozostawiają na działaniach serbskich władz suchej nitki.
W oficjalnych komentarzach podkreślają, że decyzje o zdrowiu skazanych za ludobójstwo powinny zapadać w oparciu o niezależne opinie medyczne, a nie doraźny, cyniczny lobbing polityczny. Dla tysięcy ludzi, którzy stracili bliskich podczas masakry ponad 8 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców w 1995 roku, jakakolwiek taryfa ulgowa dla głównego architekta tych zbrodni stanowi policzek w twarz. Spór wokół ostatnich dni życia dawnego dowódcy pokazuje, że bolesna przeszłość Bałkanów wciąż dzieli tak samo mocno, jak trzydzieści lat temu.

KOMENTARZE