Milionowe zasięgi fałszywych narracji. Jak dezinformacja uderza w Polaków po alertach RCB

Strona głównaNauka

Milionowe zasięgi fałszywych narracji. Jak dezinformacja uderza w Polaków po alertach RCB

Rosyjskie drony nad zachodnią Ukrainą. Polska poderwała śmigłowiec i wydała pilne alerty
Pilny komunikat służb nad Wisłą. Alarm RCB postawił na nogi mieszkańców wschodnich powiatów
Koniec alarmu nawietrznego we wschodniej Polsce. RCB odwołuje alerty dla dwóch województw

Alarm na wschodzie i cyfrowa burza

W czwartek mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego usłyszeli wycie syren, a ich telefony rozbiły się od powiadomień. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wydało pilne ostrzeżenia w związku z rosyjskim nalotem na zachodnią Ukrainę. Zaledwie kilkadziesiąt godzin później analityci z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) poinformowali o zjawisku, które towarzyszy każdemu takiemu kryzysowi – masowej fali dezinformacji.

Jak wskazuje dr Agnieszka Lipińska, kierowniczka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK, początkowe godziny po ogłoszeniu alarmu upłynęły pod znakiem naturalnych spekulacji i wymiany informacji. Jednak już po godzinie 14:00 krajobraz polskich mediów społecznościowych, w szczególności platformy X (dawniej Twitter), zdominowały skoordynowane narracje o charakterze manipulacyjnym. Teorie te osiągnęły w polskiej infosferze milionowe zasięgi.

Trzy główne linie kłamstwa

Analitycy wyodrębnili trzy dominujące wątki, wokół których zbudowano sieć fałszywych przekazów:

  • Teoria celowej prowokacji własnych władz – sugerująca, że alerty i incydenty przy granicy to sztuczny spektakl polityczny.
  • Przerzucanie odpowiedzialności – próby obarczenia strony ukraińskiej winą za napięcia i naruszenia przestrzeni.
  • Bieżąca instrumentalizacja emocji społeczeństwa – żerowanie na lęku przed wojną i poczuciu braku bezpieczeństwa.

Eksperci podkreślają brutalną prawdę o współczesnych mechanizmach wpływu: dezinformacja nie musi być logiczna, by skutecznie manipulować ludźmi. Wystarczy, że uderza w czułe struny i potęguje chaos.

Dlaczego dajemy się zwieść?

Zjawisko to nie dzieje się w próżni. Jak pokazują wcześniejsze badania NASK nad tzw. „paradoksem spiskowym”, podatność na fałszywe narracje nie zależy bezpośrednio od wieku czy poziomu wykształcenia. Kluczowy pozostaje cyfrowy behawioryzm – sposób, w jaki użytkownicy konsumują treści i ulegają emocjonalnym algorytmom platform społecznościowych. Kiedy w grę wchodzi realne zagrożenie militarne za wschodnią granicą, mechanizmy racjonalnej weryfikacji źródeł u wielu osób po prostu się wyłączają.

Fale spekulacji udało się częściowo wygasić dopiero po oficjalnych komunikatach rządowych i konferencjach premiera, jednak niesmak i skala cyfrowego szumu pokazują, jak podatna na wstrząsy informacyjne jest polska przestrzeń publiczna.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: