Zeznania prezydenta pod lupą śledczych
Wokół głośnej sprawy dawnego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku powracają nowe, zaskakujące fakty. Do protokołu z przesłuchania polityka dotarli dziennikarze portalu Gazeta.pl. Chodzi o śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, które dotyczyło darmowego korzystania z pokoi i apartamentów typu deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym w latach 2018–2021.
Przypomnijmy: postępowanie ruszyło po medialnych doniesieniach, z których wynikało, że ówczesny szef placówki spędził w luksusowych wnętrzach łącznie blisko 200 dni, mimo że jego prywatny dom oddalony był od muzeum zaledwie o około 5 kilometrów. Sprawa ta stała się jednym z najgłośniejszych wątków politycznych, wywołując lawinę komentarzy i spekulacji.
Jak to tłumaczył prezydent?
W lipcu, pod koniec trwającego miesiąca, śledczy pojawili się w Warszawie, gdzie w Pałacu Prezydenckim przeprowadzili przesłuchanie Karola Nawrockiego w charakterze świadka. Wtedy też padły słowa, które teraz rzucają nowe światło na całą logistykę ówczesnego dyrektora.
Prezydent opisał swoje codzienne nawyki w protokole w bardzo specyficzny sposób:
– W poniedziałki przybiegałem do pracy, robiłem trening na siłowni, brałem prysznic w akurat dostępnym pokoju lub apartamencie i zostawiałem tam torbę, gdy szedłem do pracy. Mogło się zdarzyć, że torba zostawała tam kilka dni. Nie oczekiwałem żadnego blokowania pokoju.
Ta specyficzna linia obrony miała wyjaśnić, skąd w systemach rezerwacyjnych brały się setki dni blokowanych na nazwisko dyrektora. Wcześniej w trakcie kampanii polityk tłumaczył m.in., że w apartamencie spędził faktycznie dwa razy po 10 dni na obowiązkowej kwarantannie w trakcie pandemii COVID-19, kiedy to dokumenty przynoszono mu bezpośrednio pod drzwi.
Finał śledztwa w tle
Choć protokoły z przesłuchań i zeznania świadków (przesłuchano łącznie 41 osób, w tym pracowników muzeum) dokładniej nakreśliły mechanizm funkcjonowania gdańskiej placówki, sprawa ostatecznie znalazła swój formalny finał. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa, uznając, że badane czyny nie zawierały znamion czynu zabronionego. Sam prezydent skomentował te wieści w rozmowie z mediami, nazywając całe postępowanie „polityczną szopką”.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE