W dniach 4–6 września 2026 roku stolica Małopolski po raz kolejny zamieniła się w europejskie centrum robotyki kosmicznej. 12. edycja European Rover Challenge (ERC) dobiegła końca, przynosząc ogromne emocje i kolejne sukcesy polskim inżynierom. Na podium prestiżowych zawodów stanęły zespoły, które udowodniły, że budowa marsjańskich łazików to już nie tylko akademicka teoria, ale zaawansowana inżynieria najwyższych lotów.
Czerwona Planeta w sercu Krakowa
Tegoroczna rywalizacja rozegrała się na specjalnie przygotowanym polu symulującym warunki panujące na Marsie – tzw. Marsyardzie. Organizatorו poszli o krok dalej, odwzorowując fragment Hellas Planitia – największego krateru uderzeniowego na Czerwonej Planecie. To obszar kluczowy dla naukowców ze względu na potencjalną obecność wody i unikalne warunki ciśnieniowe.
Z ponad 120 zgłoszeń napływających z całego globu do ścisłego finału zakwalifikowało się zaledwie 25 najlepszych drużyn. Oprócz reprezentantów z Europy (m.in. z Włoch, Hiszpanii, Szwajcarii czy Turcji) do Krakowa przyjechali młodzi naukowcy m.in. z Egiptu, Indii i Japonii.
Kto stanął na podium ERC 2026?
Konkurencje wymagały od łazików bezbłędnej autonomii, precyzyjnego wiercenia, pobierania próbek gruntu oraz radzenia sobie w kryzysowych momentach pod presją czasu. Ostateczna klasyfikacja generalna 12. edycji prezentuje się następująco:
- 1. miejsce: EPFL XPLORE (Szwajcaria)
- 2. miejsce: AGH Space Systems (Polska)
- 3. miejsce: DIANA (Włochy)
Szczególne brawa należą się gospodarzom – ekipie AGH Space Systems. Polacy po raz kolejny potwierdzili swoją klasę, plasując się tuż za szwajcarskim zespołem Politechniki Federalnej w Lozannie (EPFL) i poprawiając swój ubiegłoroczny rezultat. Z kolei w dodatkowej kategorii Creativity (nagradzanej przez Honda Research Institute) najlepsi okazali się studenci z FHNW Rover, wyprzedzając EPFL Xplore oraz AGH Space Systems.
Poligon doświadczalny dla przyszłych misji
Zmagania w ramach European Rover Challenge od lat wzorowane są na prawdziwych scenariuszach operacyjnych wykorzystywanych przez NASA i ESA. Dla uczestników to unikalny „chrzest bojowy”. Jak podkreślają eksperti sektora kosmicznego, błędy popełnione na krakowskim piasku dziś, jutro mogą uratować realną misję badawczą w Układzie Słonecznym. Młodzi inżynierowie pokazali, że potrafią projektować maszyny odporne na kaprysy terenu, łącząc mechanikę, elektronikę i zaawansowaną analizę danych w jedną spójną całość.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE