Wybory w Krakowie pod znakiem zapytania? Łukasz Gibała ma kłopoty z podpisami

Strona głównaMiasto

Wybory w Krakowie pod znakiem zapytania? Łukasz Gibała ma kłopoty z podpisami

Paraliż nad południową Polską. Czeskie myśliwce przechwyciły samolot, zamknięto dwa lotniska
Śmiertelne pobicie „Yankesa” w Nowej Hucie: Sąd zdecydował o areszcie, uciekinierze złapani na Słowacji
Wrześniowe mammobusy w Krakowie. Gdzie panie zrobią darmowe badania?

Wielka zbiórka pod Wawelem i nagły zwrot akcji

W przeddzień ostatecznego domykania list poparcia w Krakowie zawrzało. 31 sierpnia 2026 roku sztab Łukasza Gibały, jednego z głównych faworytów w nadchodzących przedterminowych wyborach prezydenckich, stanął w obliczu poważnego kryzysu formalnego. Miejska Komisja Wyborcza zapowiedziała odrzucenie sporej części głosów zebranych pod kandydaturą lidera stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców.

Przypomnijmy, że przedterminowe wybory w stolicy Małopolski zostały zarządzone na 27 września 2026 roku po tym, jak stanowisko w wyniku referendum utracił Aleksander Miszalski. Polityczny wyścig ruszył pełną parą, ale gęstniejąca atmosfera wokół dokumentów rejestracyjnych mogła całkowicie zmienić układ sił.

Jeden błąd i tysiące nieważnych głosów

Początkowo sztabowcy chwalili się sukcesem. Do miejskiego biura wyborcego dostarczono łącznie 5,4 tysiąca podpisów — wyraźnie ponad próg 3 tysięcy wymaganych przez ordynację. Szybko okazało się jednak, że matematyka to jedno, a biurokracja drugie. Według ustaleń mediów, zakwestionować można nawet dwie trzecie dostarczonych kart.

Sam Łukasz Gibała pospieszył z wyjaśnieniami w mediach społecznościowych, starając się uciąć falę domysłów:

„Od razu muszę przeciąć spekulacje: nie chodzi o to, że podpisy były fałszowane, czy podpisywali się ludzie, których nie ma w krakowskim spisie wyborców. Przez zwykły ludzki błąd na karcie nie wydrukowano słowa »Kraków«. I jeżeli osoba, która podpisywała się na liście, nie dopisała do swojego adresu tego słowa, Komisja odrzucała taki podpis”.

Wyścig z czasem i apel do krakowian

Problem okazał się prozaiczny, lecz jego skutki bezwzględne. Przez brak prefiksu z nazwą miasta w adresach osób popierających, setki a nawet tysiące wpisów stały się z punktu widzenia prawa wyborczego bezużyteczne. Gibała nie ukrywał irytacji przestarzałymi przepisami, przypominając, że bezpieczne i w pełni gotowe narzędzia oparte na aplikacji mObywatel wciąż nie zostały wdrożone dla tego typu głosowań.

Czasu na nerwowe ruchy zostało niewiele. Ostateczny termin na uzupełnienie braków mija na początku września. Sztab musiał natychmiast ruszyć w plener z nową, gorącą prośbą do mieszkańców. „Zostały nam dni, by zebrać brakujące podpisy, każdy ze słowem »Kraków« w adresie” — apelował polityk, prosząc sympatyków o ponowną mobilizację i sprawdzenie złożonych już deklaracji.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: