Kosmiczna dostawa w płynie
Skąd na młodych planetach bierze się woda? To pytanie spędza sen z powiek astronomom próbującym odtworzyć scenariusz narodzin życia nie tylko w naszym Układzie Słonecznym, ale i w całym wszechświecie. Najnowsze analizy opublikowane na łamach prestiżowego magazynu „Nature Communications” rzucają zupełnie nowe światło na ten proces. Szwedzcy naukowcy z Uniwersytetu w Lund przyjrzeli się z bliska młodemu, fascynującemu systemowi gwiezdnemu PDS 70, oddalonemu od nas o około 370 lat świetlnych.
Układ ten liczy zaledwie nieco ponad 5 milionów lat, co w skali kosmicznej oznacza absolutny początek drogi. Centralna gwiazda tego systemu jest nieco chłodniejsza od naszego Słońca, a wokół niej krążą już co najmniej dwa potężne gazowe olbrzymy. Prawdziwą sensacją okazało się jednak to, co dzieje się w wewnętrznych rejonach układu – tam, gdzie teoretycznie formują się skaliste światy.
Znikające ślady i migoczący sód
Już w 2023 roku za sprawą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba wykryto w pobliżu gwiazdy parę wodną. Pojawiło się jednak fundamentalne pytanie: jak wilgoć przedostała się z lodowych, zamarzniętych rubieży systemu do jego gorącego wnętrza? Odpowiedź przyniosła analiza archiwalnych danych ze spektrografu HARPS, pracującego w Obserwatorium La Silla w Chile.
Zespół badawczy pod kierownictwem Aline Novais wziął pod lupę 52 widma rejestrowane na przestrzeni lat. Kluczowe okazały się obserwacje z 2018 roku, podczas których zauważono gwałtowne zmiany w liniach absorpcyjnych gazowego sodu. Te sygnatury pojawiały się i znikały dosłownie z nocy na noc, wskazując na obłoki gazu mknące z prędkościami dochodzącymi do 25–115 km/s względem gwiazdy.
- W systemie zidentyfikowano ponad 40 zmiennych składowych absorpcji.
- Charakterystyczne fluktuacje przypominają zachowanie komet muskających gwiazdy.
- Rozgrzane lodowe ciała tracą materię, uwalniając chmury gazu i pary wodnej.
Kosmiczna rutyna tworzenia światów?
Choć sam obecność egzokomet nie została jeszcze ostatecznie potwierdzona za pomocą bezpośredniego obrazowania, hipoteza ta idealnie tłumaczy dotychczasowe zagadki. Lodowe bryły formujące się w chłodnych, zewnętrznych obszarach dysku protoplanetarnego mogły zostać grawitacyjnie „kopnięte” w stronę centrum przez gigantyczne planety. Wnikając w gorące rejony, komety topnieją i dosłownie „podlewają” wewnętrzne dyski, dając budulec przyszłym planetom ziemskim.
Astronomowie nie zamierzają na tym poprzestać. Prawdziwy przełom w badaniach dynamiki takich układów ma przynieść budowany obecnie w Chile Ekstremalnie Wielki Teleskop (ELT). Gdy ruszy on pełną parą, ludzkość zyska narzędzie pozwalające naocznie sprawdzić, czy kosmiczne dostawy wody to powszechny standard formowania się układów planetarnych w naszej galaktyce.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE