Sobota, 29 sierpnia 2026 roku przyniosła ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie kieszeni polskich kierowców. Pakiet Ceny Paliwa Niżej (CPN), który w drugiej połowie miesiąca ratował budżety zmotoryzowanych obniżonym do 8% podatkiem VAT, bezpowrotnie mija wraz z końcem wakacji. Minister energii Miłosz Motyka podczas wizyty na Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie przeciął spekulacje: rząd nie planuje żadnego przedłużenia tego mechanizmu.
Dlaczego to koniec? Kasa w budżecie pęka w szwach
Kierowcy przez ostatnie kilkanaście dni mogli liczyć na nieco lżejsze traktowanie przy dystrybutorach, gdzie państwo narzuciło urzędowe limity cenowe. Jednak prosta matematyka rządowa okazała się bezlitosna. Jak przyznał minister Motyka, „zaplanowaliśmy program CPN do końca sierpnia, na tyle pozwoliło nam finansowanie z budżetu”.
Szef resortu energii wskazał również na twarde priorytety wydatkowe państwa. Pieniądze z podatków muszą płynąć na sektor obronności, rozbudowę infrastruktury, edukację, ochronę zdrowia oraz pomoc społeczną. Na dalsze dotowanie paliw po prostu brakuje wolnych środków.
Polityczna awantura o podatek od nadzwyczajnych zysków
W wypowiedzi ministra nie zabrakło mocnych akcentów politycznych. Motyka wprost oskarżył o obecny stan rzeczy Pałac Prezydencki. Według jego słów, program mógłby funkcjonować znacznie dłużej, gdyby nie decyzja prezydenta Karola Nawrowskiego, który w lipcu skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax) nakładaną na koncerny paliwowe.
- Zablokowana ustawa miała zasilić fundusz celowy na wsparcie rynku energii.
- Prezydenckie weto w trybie kontroli prewencyjnej odcięło rząd od dodatkowych miliardów.
- W efekcie finansowanie programu oparło się wyłącznie na tradycyjnych, mocno obciążonych wydatkach budżetowych.
Co czeka kierowców od 1 września?
Powrót do „normalności” odczują wszyscy, którzy regularnie odwiedzają stacje benzynowe. Poniedziałek, 31 sierpnia, to ostatni moment, kiedy obowiązuje obniżona stawka VAT. Już od wtorku, 1 września, na benzynę oraz olej napędowy wraca standardowy podatek w wysokości 23%.
Analitycy rynku paliw nie pozostawiają złudzeń i szacują, że skokowy wzrost obciążeń podatkowych przełoży się na natychmiastowe podwyżki cen w przedziale od 60 do nawet 90 groszy na litrze. Wakacyjny powiew ulgi na stacjach CPN odchodzi w przeszłość, a kierowcy muszą przygotować się na jesienne rachunki za tankowanie.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE