Boni, boso i tuż obok trasy S17. Czterolatek wędrował sam, matka nie miała pojęcia

Strona głównaLudzie

Boni, boso i tuż obok trasy S17. Czterolatek wędrował sam, matka nie miała pojęcia

Tragedia w Colleferro: Nie żyje 50-letnia Polka. Mąż zatrzymany przez włoską policję
Tragiczna śmierć proboszcza z Lęborka. Ksiądz Rafał Cieszyński utonął w Bałtyku
Nie żyje Jan Frycz. Wybitny polski aktor miał 72 lata i do końca tworzył wielką sztukę
Śmierć Jana Frycza porusziła polskie środowisko artystyczne. Wybitnego aktora żegnają przyjaciele
Ujawniono przyczynę śmierci Jana Frycza. Wybitny aktor do końca walczył z chorobą

Dramatyczny spacer w powiecie garwolińskim

Do zdarzenia doszło 11 sierpnia po godzinie 19:00 w okolicach Górzna i Łaskarzewa w województwie mazowieckim. Letni wieczór, ruchliwa droga serwisowa biegnąca wzdłuż trasy ekspresowej S17 i sąsiadujący z nią las. W takich okolicznościach przypadkowy kierowca lub przechodzień zauważył małego chłopca. Dziecko szło zupełnie samo, bez butów na stopach, wprost ku potencjalnej tragedii.

Zaniepokojony świadek natychmiast chwycił za telefon i zaalarmował służby ratunkowe. Gdyby nie ta reakcja, finał mógł być przerażający.

Radiowóz zamiast mamy

Na miejsce natychmiast ruszył patrol policji z Garwolina. Funkcjonariusze zastali malucha, który był przemarznięty, wystraszony i zagubiony. Czteroletni chłopiec nie potrafił powiedzieć ani jak się nazywa, ani gdzie mieszka, ani skąd się tam wziął.

Policjanci musieli działać szybko, by zapewnić mu bezpieczeństwo:

  • Zaopiekowali się dzieckiem i odizolowali je od niebezpiecznego otoczenia drogi.
  • Pokazali maluchowi radiowóz oraz włączyli sygnały dźwiękowe i świetlne, aby odwrócić jego uwagę od stresu.
  • Równolegle sprawdzali, czy do jednostki wpłynęło jakiekolwiek zgłoszenie o zaginięciu.

Telefon milczał. Nikt w okolicy nie zgłaszał ucieczki dziecka. Mundurowi ruszyli więc w teren, pytając napotkanych mieszkańców, czy ktoś rozpoznaje malca.

Ponad godzina w nieświadomości

Poszukiwania właściwego adresu trwożyły ponad godzinę. Gdy funkcjonariusze w końcu dotarli do domostwa, z którego – jak się okazało – wymknął się chłopiec, na miejscu zastali jego matkę. Kobieta była trzeźwa, co potwierdziły policyjne testy. Jej wyjaśnienia mrożą jednak krew w żyłach.

Matka oświadczyła policjantom, że… nie zauważyła zniknięcia syna. Do momentu zapukania mundurowych do drzwi nie miała pojęcia, że jej czteroletnie dziecko biega boso obok ruchliwej drogi ekspresowej.

Cała historia, choć na szczęście zakończona bez uszczerbku na zdrowiu malucha, znalazła swój finał w sądzie. Sprawa została przekazana do sądu rodzinnego, który dokładnie przeanalizuje sytuację opiekuńczą w rodzinie. Służby po raz kolejny przypominają: chwila nieuwagi w pobliżu tras szybkiego ruchu może kosztować ludzkie życie.

Źródło: Najnowsze wiadomości – TVN24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: