Zaginięcie, które wstrząsnęło Trójmiastem
Był luty 2001 roku, gdy w Sopocie doszło do wydarzeń, które na lata stały się symbolem gangsterskich porachunków przełomu wieków. Sławomir K., lokalny biznesmen powiązany z trójmiejskim półświatkiem, nagle zapadł pod ziemię. W tamtym okresie polskie wybrzeże żyło w strachu przed brutalnymi grupami porywaczy dla okupu. Nic dziwnego, że wersja o mafijnych porachunkach wydawała się śledczym najbardziej wiarygodna.
Tę narrację przez lata podtrzymywała życiowa partnerka zaginionego, Jolanta W.-K. Kobieta twierdziła, że jej ukochany padł ofiarą bezwzględnych przestępców. Prawda okazała się jednak o wiele bardziej przerażająca, niż mogliby wymyślić scenarzyści filmów sensacyjnych.
Zbrodnia w sypialni i betonowy grób
Śledztwo po latach ujawniło makabridzny scenariusz. Zamiast porwania przez zewnętrzną gangrenę, za zaginięciem stała najbliższa osoba. Według ustaleń śledczych, pomiędzy 23 a 25 lutego 2001 roku Jolanta W.-K. miała zastrzelić swojego wieloletniego partnera, gdy ten leżał w łóżku.
Motyw? Strach przed utratą wystawnego życia. Biznesmen planował rozstanie, a kobieta obawiała się, że zostanie z niczym. Po dokonaniu morderstwa ciało mężczyzny przewieziono do wynajętego garażu i zabetonowano w posadzce. Gdy po latach obawiano się wykrycia zbrodni, szczątki miano odkopać i spalić. Ciała nigdy nie odnaleziono, a proces oparto na mocnych dowodach poszlakowych.
25 lat więzienia i wieczne zaprzeczenia
W 2010 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał prawomocny wyrok, skazując Jolantę W.-K. na 25 lat pozbawienia wolności. Kobieta, która w międzyczasie uciekła do Stanów Zjednoczonych i wyszła za mąż za majętnego Polaka, została zatrzymana i sprowadzona do kraju.
Dziś, po latach spędzonych za kratami, temat wraca za sprawą produkcji dokumentalnych, takich jak „Gotowi na wolność?”. Skazana nadal utrzymuje swoją niewinność. – Nie zabiłam Sławka – powtarza po latach, twierdząc, że mężczyzna do dziś ukrywa się gdzieś za granicą. Sądowa machina nie miała jednak wątpliwości, a mroczna tajemnica sopockiego biznesmena na zawsze wpisała się w czarne karty historii polskiej kryminalistyki.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE