Co stanie się z uchodźcami po wojnie?
Wojna w Ukrainie trwa, a miliony ludzi wciąż układają sobie życie na emigracji. Co z nimi będzie, gdy ustaną działania zbrojne? Najnowsze badania ukraińskiej pracowni Rating Group, przeprowadzone w dniach 21-25 sierpnia, rzucają zupełnie nowe światło na plany naszych sąsiadów. Okazuje się, że większość uchodźców przebywających w Polsce ma już sprecyzowane plany na przyszłość, choć realia bywają skomplikowane.
Z opublikowanych danych wynika, że powrót do ojczystego kraju deklaruje łącznie 51 procent ankietowanych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach i w tym, kiedy dokładnie zamierzają spakować walizki.
Czekają na pokój i stabilizację
Większość osób nie planuje natychmiastowego wyjazdu. Na spakowanie się „na już” i powrót w najbliższym czasie decyduje się zaledwie 8 procent respondentów. Zdecydowana większość, bo aż 43 procent, odkłada tę decyzję na moment, w którym wojna oficjalnie dobiegnie końca.
Co musi się stać, by uchodźcy wsiedli w pociągi powrotne? Odpowiedź jest jednoznaczna:
- 71 procent badanych wskazuje, że kluczowym warunkiem jest pełne bezpieczeństwo i stabilność w Ukrainie.
- Zniszczona infrastruktura, brak perspektyw czy ciągłe zagrożenie odstraszają ludzi przed zbyt szybkim krokiem.
Nie wszyscy chcą wracać
Statystyki pokazują też drugą stronę medalu. Tzw. „efekt tymczasowości” powoli odchodzi w przeszłość. Aż 26 procent uchodźców wprost deklaruje, że nie planuje powrotu do Ukrainy. Ułożyli sobie życie nad Wisłą, znaleźli pracę, a ich dzieci chodzą do polskich szkół. Do tego dochodzi grupa 23 procent, która na ten moment nie potrafiła udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ludzki los nie zawsze mieści się w sztywnych słupkach wykresów.
Tymczasem nastroje społeczne i kwestie migracyjne wciąż budzą gorące dyskusje, a część uchodźców – jak pokazują dane Eurostatu – szuka szczęścia także w innych krajach Europy, takich jak Czechy czy Niemcy. Przyszłość polskiego rynku pracy i struktury demograficznej będzie zależeć od tego, jak potoczą się dalsze losy wojny za naszą wschodnią granicą.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE