Problem, który zaczyna się w piekarni
Kiedyś chleb był prosty: mąka, woda, zakwas i odrobina soli. Dziś tradycyjny bochenek często ustępuje miejsca napompowanym, pakowanym w folię produktom, które na półce sklepowej mogą leżeć tygodniami i nie stracić świeżości. Jak się okazuje, ta „magia” nowoczesnej technologii żywieniowej ma swoją mroczną stronę. Najnowsze międzynarodowe analizy rzucają nowe światło na to, co tak naprawdę codzienne jemy.
Nie chodzi bowiem o same zboża czy tradycyjne pieczywo pełnoziarniste, ale o stopień ich przemysłowego przetworzenia. Międzynarodowy zespół badawczy – w tym naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – wziął pod lupę nawyki żywieniowe ponad 140 tysięcy dorosłych z 27 krajów. Wnioski opublikowane w ramach prestiżowego projektu PURE (Prospective Urban Rural Epidemiology) dają do myślenia. Okazuje się, że regularne sięganje po ultraprzetworzone produkty zbożowe wyraźnie zwiększa ryzyko rozwoju nieswoistych chorób zapalnych jelit (IBD).
Co kryje się w mgle emulgatorów?
Nieswoiste choroby zapalne jelit, takie jak choroba Leśniowskiego-Crohna czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego, rozwijają się latami. Ich podłoże jest złożone – od genetyki, przez układ odpornościowy, aż po czynniki środowiskowe. Jednak to dieta stała się jednym z najważniejszych elementów, na które mamy realny wpływ.
Dlaczego akurat przetworzone pieczywo szkodzi naszym jelitom? Winowajcami mogą być dodatki technologiczne. Ultraprzetworzone wyroby piekarnicze i produkty instant dostarczają do naszej diety ogromne ilości substancji zagęszczających i emulgatorów. Te chemiczne substancje, mające poprawić strukturę i przedłużyć trwałość żywności, dosłownie „rozszczelniają” naszą barierę jelitową. Otwierają drogę stanom zapalnym. Co ciekawe, w trakcie wieloletnich obserwacji u badanych uczestników odnotowano 467 nowych przypadków IBD. Co ważne, przy produktach zbożowych o niskim stopniu przetworzenia takiego zagrożenia nie zaobserwowano.
Czas na weryfikację koszyka zakupowego
Tradycyjny chleb na zakwasie czy zwykły ryż to jedno. Zupełnie czymś innym są kolorowe bułeczki z marketu, gotowe spody do pizzy, słodkie wypieki z długim składem czy paczkowane pieczywo tostowe, które w teorii ma pasować do szybkiego stylu życia.
Jak podkreśla dr Alicja Basiak-Rasała z Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych UMW, dieta pozostaje kluczowym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka. To oznacza, że zmiana nawyków – czytanie etykiet i odrzucenie żywności ultraprzetworzonej na rzecz prostych, lokalnych składników – to najprostsza tarcza ochronna, jaką możemy podarować własnemu układowi pokarmowemu.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE