Rewolucja w krajach sjesty. Polskie automaty zmieniają przyzwyczajenia
Tradycja dostarczania przesyłek bezpośrednio pod drzwi powoli pęka w posadach. Na Półwyspie Iberyjskim, gdzie model kurierski królował nieprzerwanie od dekad, rośnie nowy gigant logistyczny z polskimi korzeniami. InPost w ciągu zaledwie pięciu lat powiększył swoją sieć na terenie Hiszpanii i Portugalii z zaledwie 3,5 tys. punktów do ponad 14 tysięcy. To potężny skok, który pokazuje, że koncepcja dostaw pozadomowych (OOH) przestaje być ciekawostką, a staje się rynkowym standardem.
Ambicje zarządu nie pozostawiają złudzeń. Firma otwarcie deklaruje, że jej celem jest zajęcie pierwszego miejsca na rynku iberyjskim. Droga do tego celu nie jest jednak usłana różami. Największym wyzwaniem pozostaje mentalność konsumentów.
Kultura dostaw do domu kontra wygoda paczkomatów
Hiszpania i Portugalia to rynki, na których klienci latami przyzwyczajali się do czekania na kuriera w domu. Sytuację komplikuje fakt, że mieszkańcy Południa dużą część dnia spędzają poza czterema ścianami – pracują, spotykają się w kawiarniach i korzystają z uroków życia na zewnątrz. Paradoksalnie to właśnie ten styl życia staje się największym sprzymierzeńcem żółto-czarnych maszyn.
– Hiszpanie i Portugalczycy wciąż chętnie wybierają kuriera, ale brakuje im elastyczności. Czekanie na przesyłkę potrafi zepsuć cały dzień – zauważają analitycy rynku e-commerce. Automaty paczkowe rozwiązują ten problem, dając wolność odbioru o dowolnej porze dnia i nocy.
Strategia oparta na partnerstwie i gigantycznym tempie
Aby szybko zdobyć masę krytyczną, InPost nie ogranicza się do stawiania maszyn na każdym rogu w pojedynkę. Firma stawia na potężne sojusze biznesowe. Przykładem jest współpraca z popularną platformą C2C Wallapop, dzięki której uruchomiono usługi typu click-and-collect w gęstej zabudowie miast. Z kolei umowy z gigantem paliwowym Repsol pozwalają instalować urządzenia bezpośrednio na stacjach benzynowych, zapewniając stały i łatwy dostęp dla zmotoryzowanych.
Skala inwestycji robi wrażenie:
- Wzrost liczby lokalizacji z ok. 3,5 tys. do blisko 14,2 tys. w kilka lat.
- Dominacja automatów paczkowych, które odpowiadają za blisko 78% nowych aktywacji.
- Duma z pochodzenia – na wielu zagranicznych urządzeniach dumnie widnieje napis „From Poland with love”.
Czy polski operator zdoła przełamać nawyki iberyjskich konsumentów i zamknąć usta sceptycznym konkurentom? Dynamiczne tempo instalacji kolejnych tysięcy maszyn udowadnia, że gra toczy się o najwyższą stawkę, a marsz po pozycję numer jeden traci miano pobożnych życzeń, stając się rynkową rzeczywistošću.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE