Cień nad hiszpańskimi eksklawami. Maroko żąda zwrotu Ceuty i Melilli

Strona głównaPolityka

Cień nad hiszpańskimi eksklawami. Maroko żąda zwrotu Ceuty i Melilli

Giorgia Meloni wpada we własną pułapkę? Włochy drżą przed „efektem lawiny” migrantów z UE
Brytyjska prawica uderza w imigrantów. Pod lupą m.in. świadczenia Polaków
Biało-czerwono-niebieskie serce Brukseli. Flaga Ukrainy powiała przed gmachem Komisji Europejskiej

Geopolityczna gra czy powrót do historii?

Gdy opadł pierwszy kurz po dramatycznym szturmie dziesiątek tysięcy ludzi na granice UE w Afryce Północnej, z Rabatu padły słowa, które w Madrycie wywołały polityczne trzęsienie ziemi. Maroko przestało udawać, że letni kryzys migracyjny był jedynie nieszczęśliwym wypadkiem przy pracy. W rozmowie z publiczną telewizją 2M marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi postawił sprawę ostrzej niż kiedykolwiek w ostatnich latach.

Polityk oficjalnie upomniał się o hiszpańskie enklawy – Ceutę i Melillę. Nazwał aspiracje swojego kraju „historycznym i geograficznym prawem”, wzywając jednocześnie Madryt do stołu negocjacjonalnego. Cel? Doprowadzenie do momentu, w którym te strategiczne skrawki lądu „powrócą na łono ojczyzny”. Brzmi znajomo? Maroko nie porzuciło tych roszczeń od momentu uzyskania niepodległości w 1956 roku, jednak dawno nie formułowano ich tak otwarcie w cieniu trwającego chaosu granicznego.

Szturm na granice i milczenie służb

Przypomnijmy: przełom lipca przyniósł obrazki, które obiegły światowe media. W dniach **30–31 lipca**, przy nadspodziewanej bierności marokańskich służb granicznych, do samej tylko Ceuty wdarło się około 80 tysięcy migrantów. Choć w kolejnych dniach większość z nich zdołano zawrócić lub sami zdecydowali się na powrót, tysiące przybyszów na stałe zdestabilizowało życie małej eksklawy, koczując na ulicach, plażach i lokalnych cmentarzach. Według szacunków organizacji pozarządowych, podczas tej desperackiej i masowej przeprawy życie straciło co najmniej 145 osób.

Eksperci nie mają wątpliwości: fala migracyjna była narzędziem nacisku politycznego. Minister Ouahbi uderzył wprost w hipokryzję europejskiej polityki, rzucając w stronę Hiszpanii gorzkie słowa: „Nie możecie prosić mnie o powstrzymywanie nielegalnej migracji, a potem – gdy oni już dotrą do Europy – masowo legalizować ich pobytu”. Równocześnie Rabat twardo domaga się odsyłania wszystkich nieletnich Marokańczyków, którzy bez opieki przedostali się wówczas przez granicę.

Stanowcza odpowiedź Madrytu

Reakcja Hiszpanii na siebie nie kazała czekać. Jeszcze w piątkowy późny wieczór MSZ w Madrycie przekazało kanałami dyplomatycznymi jednoznaczny komunikat. Oświadczono wprost, że Ceuta i Melilla są miastami wybitnie hiszpańskimi i stanowią nienaruszalną, integralną część państwa oraz całej Unii Europejskiej.

W podobnym tonie wypowiadała się wcześniej minister obrony Margarita Robles, podkreślając, że jakakolwiek próba naruszenia statusu eksklaw spotka się z natychmiastową i bezwzględną obroną. Na miejscu wciąż stacjonują tysiące żołnierzy i funkcjonariuszy, a hiszpańskie władze nie zamierzają dyskutować z kimkolwiek o własnych granicach. Pytanie tylko, jak długo uda się utrzymać ten mur w obliczu rosnącej presji geopolitycznej z Afryki Północnej.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: