Słoweński nokaut w ME siatkarzy. Byli mistrzowie rozbici, potężny sygnał dla Polski

Strona głównaSport

Słoweński nokaut w ME siatkarzy. Byli mistrzowie rozbici, potężny sygnał dla Polski

Ćwierćfinał ME siatkarzy Polska – Niemcy: Znamy dokładną datę i godzinę hitu
Francuski mistrz olimpijski nie ma wątpliwości. Wskazał Polskę przed mistrzostwami Europy
Sensacja na mistrzostwach Europy siatkarzy! Rumuński kopciuszek odprawił faworyta bez straty seta

Brutalna lekcja siatkówki w Turynie

21 września 2026 roku zapisał się jako dzień absolutnej dominacji jednej drużyny nad uznaną marką. W rozegranym w Turynie spotkaniu 1/8 finału mistrzostw Europy siatkarzy reprezentacja Słowenii dosłownie zmiażdżyła kadrę Serbii 3:0 (25:14, 25:13, 25:22). Wynik ten nie pozostawia żadnych złudzeń — dawni mistrzowie byli na parkiecie jedynie tłem dla rozpędzonego zespołu prowadzonego przez trenera Fabio Solego.

Już pierwsza odsłona pokazała, w którą stronę zmierza to widowisko. Słowenia zanotowała kosmiczną, 85-procentową skuteczność w ataku, rozbijając defensywę rywali bezczelnie łatwymi akcjami. Wynik 25:14 to jedno, ale obraz gry w drugim secie ocierał się o katastrofę serbskiej ekipy. Słoweńcy prowadzili już 19:6, a bezradny selektywny trener rywali grzmiał przy linii bocznej o braku jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ostatecznie partia zamknęła się wynikiem 25:13.

Przebudzenie na ostatniej prostej i powrót weterana

Trzeci set przyniósł nieco więcej walki, a Serbowie podgonili wynik, doprowadzając do dramatycznej końcówki przy stanie 19:19. Słowenia zachowała jednak zimną krew. Ostatni cios zadał niezawodny Alen Pajenk, a kropkę nad „i” postawiła zepsuta zagrywka Serbów.

Warto zwrócić uwagę na ruch kadrowy, na jaki zdecydował się sztab Słoweńców. Po pechowej kontuzji kapitana Tine Urnauta, w ramach transferu medycznego do kadry powrócił doskonale znany z polskich parkietów Klemen Cebulj. Przyjmujący Asseco Resovii założył koszulkę narodową po raz pierwszy od igrzysk olimpijskich, dodając drużynie nowej jakości i doświadczenia.

Co to oznacza dla reprezentacji Polski?

Ten jednostronny ćwierćfinałowy bilet to jasny komunikat dla całej Europy, a w szczególności dla reprezentacji Polski. Słoweńcy tradycyjnie urastają w turniejach rangi mistrzowskiej do mianu „koszmaru” faworytów. Jeśli Biało-Czerwoni pokonają w swojej potyczce Niemców, w ewentualnej dalszej fazie turnieju mogą natknąć się na zespół, który gra u siebie z olbrzymim luzem, bezwzględnie wykorzystując każdy słabszy punkt przeciwnika. Słoweńska machina rozkręca się na dobre, a margines błędu przestał istnieć.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0