Logistyczny zwrot akcji nad Wisłą
Niemiecki gigant perfumeryjny Douglas zdecydował się na strategiczny krok, który mocno akcentuje pozycję Polski na gospodarczej mapie Europy. Zamiast pompować ogromne środki w otwieranie tradycyjnych placówek w wielkich galeriach handlowych, firma stawia na rynki regionalne, silny e-commerce oraz zaawansowaną logistykę. Serce tej operacji bije teraz pod Warszawą.
Kluczowym elementem tej układanki jest potężne centrum dystrybucyjne w Mszczonowie o powierzchni ponad 46 tysięcy metrów kwadratowych. Obiekt, zarządzany we współpracy z ID Logistics, potrafi pomieścić aż 8 milionów produktów. To stąd obsługiwany jest nie tylko rynek krajowy, ale sukcesywnie przejmowana jest logistyka dla całej Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajów bałtyckich.
Siedem rynków pod polską batutą
Nowoczesny hub w CTPark Warsaw South nie jest zwykłym magazynem. To zaawansowany organizm, który docelowo koordynuje przepływ towarów i zamówień omnichannel dla siedmiu państw regionu. Jak podkreślają władze grupy, polski oddział staje się niezwykle stabilnym i kluczowym filarem całej korporacji.
– Obiekt obsługuje wszystkie operacje w Polsce, ale to dopiero początek: rozszerzamy zakres na Europę Środkową oraz kraje bałtyckie – zapowiadają przedstawiciele zarządu Douglas.
Mniejsze miasta zamiast gigantycznych galerii
Zmienia się także podejście do klientów stacjonarnych. Tradycyjna ekspansja w największych metropoliach ustępuje miejsca mniejszym ośrodkom. Sieć regularnie pojawia się w miastach powiatowych, otwierając nowoczesne, skompresowane punktu typu beauty store. Klienci szukają tam nie tylko samych flakonów perfum, ale przede wszystkim spersonalizowanych usług, doradztwa oraz tzw. doświadczenia zakupowego (CX).
Taka strategia daje marce większą odporność na zawirowania rynkowe i zbliża ją bezpośrednio do lokalnych społeczności, które dotychczas musiały jeździć na zakupy do dużych aglomeracji.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE