Wielka, płaska pustynia kryje mroczny sekret
Australia ma swoje dobrze znane oblicze: spaloną słońcem, nieskończenie płaską i monotonną równinę Nullarbor. Przez dekady naukowcy spierali się o to, czym właściwie są delikatne, ciągnące się na przestrzeni wielu kilometrów wgłębienia w tamtejszym krajobrazie. Z góry przypominają one dawne koryta rzeczne lub płytkie doliny erozyjne. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej fascynująca — i niepokojąca.
Najnowsze badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół naukowców (m.in. z Curtin University) rzuciły zupełnie nowe światło na geologię tego regionu. Okazało się, że te subtelne struktury to w rzeczywistości powierzchniowe ślady gigantycznych, zapadliskowych systemów jaskiniowych ukrytych głęboko pod ziemią.
Jak powstały podziemne labirynty Nullarbor?
Przez długi czas zakładano, że bruzdy na powierzchni wyżłobiła płynąca w przeszłości woda. Szczegółowa analiza osadów, mapowania satelitarnego oraz badania geofizyczne udowodniły jednak coś zupełnie innego.
Mechanizm ten okazał się prosty, choć drastyczny w skutkach:
- Stropy głębokich, starożytnych jaskiń wapiennych ulegały powolnemu, stopniowemu zawalaniu.
- Proces ten powodował tzw. „osiadanie” materiału skalnego i gleby znajdującej się wyżej.
- W efekcie na powierzchni tworzyły się podłużne depresje o długości sięgającej nawet ponad 20 kilometrów i szerokości od 100 do 500 metrów.
Co ciekawe, same rowy są zaskakująco płytkie — mają zazwyczaj mniej niż 9 metrów głębokości. W tak gigantycznej i monotonnej przestrzeni łatwo je przeoczyć. Dopiero cyfrowe modele terenu o wyeksponowanym kontraście pozwoliły naukowcom ujawnić ich prawdziwą skalę.
Klucz do zagadek Marsa
To odkrycie to coś więcej niż tylko ciekawostka z antypodów. Główny autor badań, dr Matej Lipar, podkreśla, że zrozumienie mechanizmów tworzenia się takich struktur w suchych krajobrazach Ziemi daje badaczom potężne narzędzie. Podobne formacje geologiczne — subtelne depresje sugerujące obecność pustek pod powierzchnią — są bowiem widoczne również na Marsie oraz innych ciałach niebieskich.
Analiza australijskiego Nullarbor może pomóc astrofizykom w poszukiwaniu śladów dawnego życia lub bezpiecznych schronień dla przyszłych misji kosmicznych. Bo choć powierzchnia obcych planet bywa martwa i niegościnna, to, co kryje się pod grubą warstwą skał, dopiero zaczyna rozpalać naszą wyobraźnię.
Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE