Baar: Szwajcarska prowincja z globalnym apetytem na surowce
Niewielkie miasteczko Baar w szwajcarskim kantonie Zug wygląda jak oaza szwajcarskiego spokoju. Czyste ulice, malownicze otoczenie i historyczne centrum, nad którym górują nowoczesne, choć niepozorne biurowce. To tutaj, z dala od zgiełku wielkich metropolii, bije jedno z ukrytych serc światowego handlu surowcami. W tym właśnie krajobrazie osiedliła się spółka Orlen Trading Switzerland (OTS) – podmiot w stu procentach zależny od polskiego giganta energetycznego. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. Zug od lat uchodzi za raj podatkowy, który przyciąga międzynarodowe korporacje szukające elastycznych warunków fiskalnych.
Szybko okazało się jednak, że szwajcarski adres stał się areną gigantycznej afery finansowej. Zamiast sprawnie wspierać globalne operacje paliwowe płockiego koncernu, szwajcarska filia doprowadziła do wyprowadzenia setek milionów złotych. Sprawa, która wyszła na jaw po zmianie władzy w Polsce, wstrząsnęła rynkiem i stała się przedmiotem intensywnych śledztw prowadzonych przez prokuraturę oraz służby specjalne.
Milionowe pensje i kontraktowa fikcja
Powołana w sierpniu 2022 roku spółka OTS miała w teorii ułatwić handlowanie ropą naftową i produktami ropopochodnymi na rynkach międzynarodowych. W praktyce menedżerowie zarządzający szwajcarską placówką żyli na koszt państwowego giganta w prawdziwym luksusem. Jak ujawniały media, kluczowe osoby w spółce inkasowały **milionowe pensje**, a do ich dyspozycji oddano m.in. luksusowe auta służbowe, których wartość dorównywała cenom mieszkań w Warszawie.
Sielanka nie trwała wiecznie. Audyty i późniejsze akty oskarżenia wykazały, że między sierpniem a grudniem 2023 roku w szwajcarskiej spółce zawarto **trzy skrajnie niekorzystne kontrakty** na dostawy ropy – m.in. z wenezuelskich złóż. Transakcje opiewały na astronomiczną kwotę **378 milionów dolarów**, co w przeliczeniu daje około **1,5 miliarda złotych** straty dla polskiego koncernu. Pieniądze popłynęły do pośredników – m.in. w Dubaju – podczas gdy większość zakontraktowanego surowca nigdy nie dotarła do odbiorcy.
Sprawiedliwość dosięga podejrzanych
Wokół szwajcarskiego biurowca zacisnęła się pętla prokuratorska. Sprawa nabrała tempa, gdy Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia obejmujący kluczowych menedżerów powiązanych z aferą. Na ławie oskarżonych mają zasiąść m.in. były członek zarządu Orlen SA Michał R., były szef OTS Marcin O. oraz Filip W., były dyrektor wykonawczy. Śledczy zarzucają im działanie na szkodę obrotu gospodarczego, za co grozi karanawet **do 25 lat pozbawienia wolności**.
W tle przewija się także wątek Samera A., byłego menedżera, w którego sprawie polskie organy ścigania zabiegały o ekstradycję ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Choć Orlen podejmuje kroki prawne i odnosi pojedyncze sukcesy przed trybunałami arbitrażowymi (jak chociażby korzystny wyrok w Londynie przeciwko firmie z Dubaju), odzyskanie rozproszonych po świecie setek milionów złotych pozostaje niezwykle trudnym zadaniem. Niepozorne biuro w szwajcarskim Baar na długo pozostanie symbolem tego, jak polityczna swoboda w zarządzaniu państwowym majątkiem mogła prowadzić do gigantycznych deficytów.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE