Zacięty bój o Riksdag rozstrzygnięty
Wrzesień 2026 roku przynosi polityczne trzęsienie ziemi w Skandynawii. Po niezwykle nerwowym i wyrównanym liczeniu głosów, które trwało aż do 17 września 2026 roku, szwedzki Urząd Wyborczy oficjalnie potwierdził ostateczne rezultaty. Opozycyjna Partia Robotnicza-Socjaldemokraci wraz z koalicjantami zdobyła łącznie 176 mandatów w 349-miejscowym parlamencie, zapewniając sobie minimalną, ale stabilną większość.
Dotychczasowy szef rządu, lider centroprawicy Ulf Kristersson, natychmiast wyciągnął wnioski z porażki. Za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazał przewodniczącemu Riksdagu oficjalny list, w którym poprosił o „zwolnienie z obowiązków”, co ma na celu przyspieszenie procesu tworzenia nowej administracji.
Margines błędu i dramat ostatnich kart do głosowania
Wybory w Szwecji trzymały w napięciu do samego końca. O wyniku zadecydowały pojedyncze głosy oddane w ramach głosowania przedterminowego oraz z zagranicy. Przez momenty ważyły się losy zaledwie jednego, kluczowego mandatu, który wędrował tam i z powrotem między dwoma rywalizującymi blokami podczas podliczania ostatnich 300 tysięcy kart.
Ostatecznie układ sił w parlamencie przedstawia się następująco:
- Blok lewicowy (176 mandatów): Socjaldemokraci (99 mandatów), Partia Lewicy (30), Partia Centrum (25) oraz Zieloni (22).
- Blok prawicowy i nacjonalistyczny (173 mandaty): Umiarkowana Partia Koalicyjna (70), Szwedzcy Demokraci (62), Chrześcijańscy Demokraci (22) oraz Liberałowie (19).
Warto zauważyć, że największe straty ponieśli dotychczasowi koalicjanci prawicy – skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci zaliczyli spadek poparcia, co mocno osłabiło pozycję całego dotychczasowego obozu władzy.
Kto przejmie stery w Sztokholmie?
Misję sformowania nowego gabinetu w pierwszej kolejności otrzyma liderka socjaldemokratów Magdalena Andersson, która stała już na czele szwedzkiego rządu w latach 2021–2022. To właśnie ona podjęła historyczną decyzję o złożeniu przez Szwecję wniosku o akcesję do struktur NATO.
Eksperci polityczni wskazują jednak, że przed Andersson stoi niezwykle trudne zadanie. Zbudowanie trwałego porozumienia między umiarkowanymi socjaldemokratami a bardziej radykalną Partią Lewicy czy centrowcami będzie wymagało sporych kompromisów. Nowa ekipa zapowiedziała już pełną kontynuację dotychczasowej polityki bezpieczeństwa oraz twarde wsparcie dla Ukrainy, co oznacza, że w kluczowych kwestiach międzynarodowych Sztokholm nie zamierza zmieniać kursu.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE