W cieniu cyfrowych billboardów zachęcających do wstąpienia do wojska i walki w Ukrainie, na moskiewskich ulicach toczy się cicha, nierówna walka. 24-letnia Polina Lermant próbuje rozdawać przechodniom ulotki z hasłem wzywającym do „głosowania za pokojem”. Już w najbliższy piątek, **18 września 2026 roku**, w Rosji startują trzydniowe **wybory do IX Dumy Państwowej**, które potrwają do niedzieli, **20 września**. Dla nielicznych głosów sprzeciwu to moment próby, ale przede wszystkim – ogromnego strachu.
„Naprawdę się boję”
Lermant kandaduje z ramienia liberalnej partii **Jabłoko** – jedynego wciąż legalnie istniejącego ugrupowania w Rosji, które otwarcie sprzeciwia się wojnie w Ukrainie. Koszty tej decyzji są jednak gigantyczne. W rozmowie z agencją Reutera młoda kandydatka przyznała wprost: „Naprawdę się boję. Mój mąż i rodzina bardzo się o mnie martwią. Obawiam się, że zaczną się represje”.
Strach nie jest bezpodstawny. Aparat państwowy bezwzględnie tłumi wszelkie antywojenne głosy:
- W czerwcu wiceszef Jabłoka **Maxim Kruglov** został skazany na **7 lat więzienia**.
- W sierpniu kolejny czołowy polityk partii, **Lev Shlosberg**, usłyszał wyrok aż **11 lat kolonii karnej** za krytykę inwazji.
Dla Lermant cała sytuacja ma też wymiar osobisty i historyczny. Jej pradziadek w czasach sowieckich został zesłany na Ural za rzekome „dyskredytowanie Armii Czerwonej”. Dziś ten sam zarzut, w niemal niezmienionej formie, uderza w krytyków współczesnych rosyjskich sił zbrojnych. „To przerażające, że 90 lat później ludzie w Rosji wciąż drżą o to, że zostaną uwięzieni za własne poglądy” – zauważa 24-latka.
Wybory pod pełną kontrolą Kremla
Sytuacja polityczna wokół ugrupowania jest dramatyczna. Choć Lermant walczy w okręgu jednomandatowym w Moskwie (wraz z około tuzinem innych partyjnych kolegów), **Sąd Najwyższy Rosji odrzucił federalną listę wyborczą Jabłoka**. Oficjalnym powodem miały być rzekome naruszenia praw autorskich i finansowania kampanii, jednak opozycja nie ma wątpliwości: wykluczenie miało charakter czysto polityczny.
Państwowa machina medialna robi tymczasem wszystko, by zmobilizować elektorat wokół narracji militarystycznej. W telewizji publicznej emitowane są spoty z udziałem historycznych dowódców wznoszących flagę po „zwycięskiej wojnie”, opatrzone hasłem: „Ich głos to głos zwycięstwa. Twój głos to siła Rosji!”.
W 450-osobowej Dumie Państwowej, która tradycyjnie bezkrytycznie zatwierdza każdą decyzję Kremla, wynik tegorocznego głosowania wydaje się przesądzony. Mimo to tysiące młodych Rosjan szukających alternatywy wciąż patrzy w stronę Jabłoka, a pojedynczy kandydaci tacy jak Polina Lermant pokazują, że antywojenny opór w Rosji – choć ekstremalnie niebezpieczny – wciąż podejmowany jest na moskiewskich ulicach.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE