Piątkowa wizyta w ministerstwie kończy się w prokuraturze
Wrze na polskiej scenie politycznej. W poniedziałek, 14 września 2026 roku, Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie potwierdziło skierowanie do Prokuratury Krajowej zawiadomienia dotyczącego posła klubu Rozwój Plus Janusza Cieszyńskiego. Chodzi o wydarzenia z minionego piątku (11 września), kiedy to parlamentarzysta zjawił się w siedzibie resortu z tzw. interwencją poselską.
Według urzędników wizyta wymknęła się jednak spod kontroli przewidzianej przez prawo. Zamiast standardowej kontroli miało dojść do zatrzymania i wyniesienia z budynku wrażliwych papierów. Sprawa szybko zyskała rozgłos, a w dyskusję włączyli się najważniejsi przedstawiciele obozu rządzącego.
Co zniknęło z resortu?
Wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart skierowała zawiadomienie bezpośrednio do prokuratora krajowego Dariusza Korneluka. W oficjalnych dokumentach wskazano, że chodzi o kopie trzech kluczowych notatek – dwóch odręcznych autorstwa funkcjonariuszy Służby Więziennej oraz jednej maszynowej notatki świadka.
Materiały te stanowią część akt prowadzonych w głośnej sprawie administracyjnej dotyczącej odwołania dr. Michała Sopińskiego z funkcji rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Dodatkowo w poniedziałek wyszło na jaw, że w resorcie brakuje kopii zarządzenia ministra z 9 września, które Cieszyński… opublikował w mediach społecznościowych.
- Artykuł 276 Kodeksu karnego – to na ten przepis powołuje się resort, wskazując na zagrożenie karą grzywny, ograniczenia wolności lub do 2 lat więzienia za bezprawne zabranie dokumentów.
- Dane funkcjonariuszy – dyrektor generalna Służby Więziennej złożyła osobne zawiadomienie w związku z domniemanym ujawnieniem danych wrażliwych mundurowych.
„Jawne bezprawie” kontra „oddam za ksero”
Reakcja ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka była natychmiastowa. Szef resortu nie przebierał w słowach, komentując sprawę w mediach społecznościowych.
„Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury wobec posła Janusza Cieszyńskiego. Wynoszenie dokumentów z akt i uderzanie w bezpieczeństwo funkcjonariuszy to nie jest żadna interwencja poselska. To jawne bezprawie” – napisał ostro Żurek, dodając, że poseł ma obowiązek dawać przykład, a nie stawiać się ponad prawem.
Sam zainteresowany podszedł do całej sytuacji z widocznym dystansem. Odpowiadając na zarzuty w sieci, rzucił sarkastycznie: „Panie Żurku, oddam za ksero, jeśli o to chodzi”. Cieszyński utrzymuje, że dane funkcjonariuszy zostały zanonimizowane, a cała akcja to element politycznej nagonki wokół Służby Więziennej i Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Śledczy z Prokuratury Krajowej będą nowo musieli ocenić, czy granice mandatu poselskiego zostały w tym przypadku przekroczone.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE