Cień nad norweskim gigantem energetycznym. Polscy pracownicy mieli być głównymi poszkodowanymi na wyspie Melkøya

Strona głównaPraca

Cień nad norweskim gigantem energetycznym. Polscy pracownicy mieli być głównymi poszkodowanymi na wyspie Melkøya

Arktyczna wrzawa po aresztowaniu statku. Rosyjski gubernator ostrzega Norwegię
Tajne manewry Rosji w Arktyce przerwane. NATO zatrzymało próbę podwodnego sabotażu
Kryzys w Norwegii. Dramatyczny komunikat ze szpitala o stanie 89-letniego króla Haralda V

Norweska policja otrzymała oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez paliwowego giganta Equinor (dawny Statoil). Sprawa dotyczy systematycznych naruszeń praw pracowniczych przy realizacji gigantycznych inwestycji przemysłowych na wyspie Melkøya, gdzie kluczową część siły roboczej stanowili obcokrajowcy – w miażdżącej większości Polacy.

Sprawa wyszła na jaw po skrupulatnym śledztwie prowadzonym przez norweskie media oraz organizacje pozarządowe. Kluczowy materiał dowodowy, obejmujący analizę blisko 200 dokumentów oraz dziesiątki rozmów z poszkodowanymi, zgromadziła ekologiczna fundacja Bellona.

Niebezpieczne warunki, benzen i strach przed zwolnieniem

Zawiadomienie złożone w komendze głównej policji wskazuje na rażące zaniedbania w obszarze bezpieczeństwa i higieny pracy. Wśród najpoważniejszych zarzutów wymienia się m.in. narażenie pracowników na kontakt z toksycznymi substancjami chemicznymi – w tym przypadki zatrucia benzenem, które dotknęły co najmniej siedmiu pracowników.

Eivind Berstad z organizacji Bellona podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wielokrotne ostrzeżenia wysyłane przez załogę były całkowicie ignorowane przez kierownictwo koncernu. Robotnicy obawiali się zgłaszać nieprawidłowości ze względu na realną groźbę natychmiastowej utraty zatrudnienia.

Mechanizm wyzysku: Krótkie umowy i brak stabilności

Śledztwo dziennikarskie ujawniło również mechanizmy stosowane przez agencje pośrednictwa pracy współpracujące z podwykonawcami Equinora:

  • Stosowanie krótkoterminowych, zaledwie kilkutygodniowych kontraktów zamiast wymaganego norweskim prawem stałego zatrudnienia.
  • Zaniżanie wymiaru etatu w dokumentach (np. umowy na 20-50 proc.) przy jednoczesnym wykonywaniu pracy w pełnym wymiarze godzin.
  • Brak wynagrodzenia za okresy przestojów pomiędzy kolejnymi zleceniami.

Wśród poszkodowanych znalazł się m.in. pan Arkadiusz, który po upadku z rusztowania na terenie zakładu LNG w kwietniu 2025 roku i wcześniejszych bezskutecznych zgłoszeniach braku zabezpieczeń, został z trzema tytanowymi płytkami w nodze, podczas gdy agencja pracy przestała odpowiadać na jego wiadomości.

Odpowiedzialność góry i reakcja państwa

Zawiadomienie o przestępstwie obejmuje nie tylko samą spółkę, ale również cztery osoby z jej ścisłego kierownictwa, w tym prezesa Andersa Opedala. Choć szef Equinora określił ujawnione praktyki mianem „nieakceptowalnych”, kierownictwo koncernu twierdzi, że bezpośrednia odpowiedzialność spoczywa na podwykonawcach, co spotkało się z ostrą krytyką tamtejszych związków zawodowych i prawników.

W obliczu rosnącego skandalu norweski minister energii zapowiedział podjęcie zdecydowanych kroków prawnych oraz możliwe zaostrzenie kar dla nieuczciwych agencji pracy. Sprawa Melkøyi na długo pozostanie symbolem mrocznej strony europejskiego rynku podwykonawczego.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: