Słoweński model biznesowy na długu. Jak bezdomni zostawali prezesami firm widmo

Strona głównaBiznes

Słoweński model biznesowy na długu. Jak bezdomni zostawali prezesami firm widmo

Gazowa gilotyna nad polskim gigantem. Grupa Azoty walczy o przetrwanie w cieniu drogiego surowca
Rosyjski biznes szuka ratunku za rzeką. Północny wschód ucieka w chińskie strefy
Koniec pewnej epoki w Cupertino. Tim Cook oddaje stery, John Ternus przejmuje Apple

Ciemna strona przedsiębiorczości: gdy fotel prezesa staje się pułapką

Wrzesień 2026 roku przynosi wstrząsające doniesienia o mechanizmie, który na stałe wpisał się w mroczne zakamarki Europy Środkowej. Zamiast tradycyjnych metod restrukturyzacji, niektórzy biznesmeni znaleźli bezwzględny sposób na pozbycie się gigantycznych długów wobec skarbówki. Ich recepta? Przeniesienie odpowiedzialności na ludzi z marginesu.

Proceder opierał się na prostej, lecz cynicznej transakcji. Bezdomni, zbierający się w dobrze znanych miejskich punktach, otrzymywali propozycję nie do odrzucenia. W zamian za wizytę u rejonowego notariusza i złożenie podpisu na dokumentach oferowano im szybką gotówkę – zazwyczaj kilkaset euro. Do tego dochodziła złudna obietnica stałego zatrudnienia w prężnie działającym podmiocie.

Wspólny mianownik: skarbówka i bezwypłacalność

Co łączyło przedsiębiorstwa przejmowane przez nowych „liderów” biznesu? Przede wszystkim ogromne zadłużenie podatkowe. Kiedy firma stawała na krawędzi bankructwa, a na horyzoncie pojawiały się organy ścigania i egzekucja komornicza, dotychczasowi właścicice decydowali się na desperacki krok. Przepisanie udziałów na osobę całkowicie niewypłacalną, niemającą nic do stracenia, skutecznie paraliżowało państwowe instytucje.

Mechanizmy te przypominają dobrze znane w Europie i na świecie przekręty „na słupa”, które co jakiś czas wykrywają służby skarbowe – od Polski po Włochy. Problem polega na tym, że fikcyjne zarządy przejmują odpowiedzialność prawną, podczas gdy prawdziwi beneficjenci unikają konsekwencji, pozostawiając za sobą spaloną ziemię i miliony złotych niezapłaconych zobowiązań.

Słoweńska innowacja w cieniu paragrafów

Eksperti ds. gospodarczych wskazują, że luka prawna pozwalająca na tak płynną wymianę zarządów bez dokładnej weryfikacji kapitału i przeszłości menedżerskiej obnaża słabość systemu kontroli. Choć państwa regularnie zaostrzają przepisy dotyczące rejestracji spółek, przestępcy wciąż znajdują kreatywne furtki. Koszty tego procederu ponoszą uczciwi podatnicy, na których barkach spoczywa łatanie dziur budżetowych wywołanych przez znikające w niewyjaśnionych okolicznościach miliony.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: