Gotowość na trudny dialog
Sobota, 12 września 2026 roku, przyniosła niespodziewaną deklarację z Kijowa. W najnowszym wywiadzie dla stacji Deutsche Welle prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyraził gotowość do osobistego spotkania z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. Do potencjalnej historycznej konfrontacji miało by dojść podczas zaplanowanego na grudzień 2026 roku szczytu liderów państw G20 w Miami na Florydzie.
Odpowiedź ukraińskiego przywódcy na pytanie o ewentualny szczyt była krótka, lecz konkretna:
– Oczywiście. Musimy przyjechać. Musimy się spotkać, porozmawiać i podjąć decyzje – zadeklarował Zełenski.
„Liczą się rezultaty, a nie słowa”
Od lutego 2022 roku i wybuchu pełnoskalowej wojny obaj politycy unikali bezpośrednich spotkań twarzą w twarz. Ostatni raz rozmawiali osobiście jeszcze przed inwazją – dokładnie **9 grudnia 2019 roku** w Paryżu w ramach tzw. formatu normandzkiego. Teraz perspektywa ponownego kontaktu zyskuje nowy wymiar, choć Kijów tonuje nadmierny optymizm co do atmosfery ewentualnych rozmów.
– Tu nie chodzi o słowa. To, co mu powiem albo co on chce mi powiedzieć, nie ma znaczenia. Liczą się rezultaty, i tyle – podkreślił ukraiński prezydent, zaznaczając, że Kijów znajduje się obecnie w solidnej pozycji negocjacyjnej.
Reakcja Kremla i kulisy dyplomacji
Sytuacja wokół grudniowego szczytu w USA pozostaje jednak płynna. Moskwa natychmiast odniosła się do propozycji Kijowa w swoim stylu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził chłodno, że decyzja o udziale Władimira Putina w szczycie G20 wciąż nie zapadła, a jeśli ukraiński przywódca koniecznie chce rozmawiać, „może polecieć do Moskwy”.
W tle dyplomatycznych roszad trwają intensywne podchody amerykańskie. Na początku września wysłannicy USA – **Steve Witkoff** oraz **Jared Kushner** – składali wizyty zarówno w Moskwie, jak i w Kijowie, próbując wybrukować drogę do wznowienia zamrożonych rozmów pokojowych. Czy szczyt w Miami okaże się areną długo wyczekiwanego przełomu? Czasu do grudnia ubywa, a przepaść między stronami wciąż wydaje się ogromna.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE