Fikcyjne usługi i zawyżone rachunki. Nowy zwrot w śledztwie
W piątek 11 września 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o przełomie w głośnym śledztwie dotyczącym finansów Telewizji Polskiej. Formalne zarzuty usłyszało dwóch mężczyzn – Krzysztof M. oraz Szymon P. Chodzi o gigantyczne nadużycia finansowe powiązane z obsługą informatyczną kanału TV Biełsat, który wchodzi w strukturę publicznego nadawcy.
Śledczy biorą pod lupę lata 2018–2024. To wtedy – zdaniem prokuratury – dochodziło do regularnego wyprowadzania środków publicznych. Łączna kwota wyrządzonych szkód osiągnęła zatrważające rozmiary, sięgając niemal 9 milionów złotych.
Szczegóły zarzutów: Setki lewych faktur
Jak wynika z oficjalnych komunikatów śledczych, mechanizm przestępczy opierał się na dwóch głównych filarach:
- Krzysztof M. usłyszał zarzut wprowadzenia TVP w błąd co do faktycznej realizacji usług informatycznych. Mężczyzna miał wystawić aż 385 fałszywych faktur na kwotę przekraczającą 4,5 miliona złotych, inkasując pieniądze za prace, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Dodatkowo odpowiedzie posłużył się nierzetelnymi dokumentami w rozliczeniach podatkowych.
- Szymon P., działający w ramach innej powiązanej spółki handlowej, miał z kolei drastycznie i celowo zawyżać wartość realnie świadczonego wsparcia IT. Jego działalność – rozliczana na bazie 295 faktur – opiewała na kwotę ponad 4,2 miliona złotych nadwyżki.
Wszystko to działo się w czasie, gdy stacją kierowała jeszcze była dyrektor i redaktor naczelna Agnieszka Romaszewska-Guzy, zwolniona ze stanowiska na początku 2024 roku. Przypomnijmy, że zawiadomienie w tej sprawie złożył likwidator TVP, Daniel Gorgosz, po tym jak wewnętrzny audyt wykazał rażące nieprawidłowości, omijanie przetargów i tworzenie firm „krzaków” pod konkretne zamówienia.
Milionowe poręczenia i stanowisko podejrzanych
Mimo zgromadzonego przez prokuraturę obszernego materiału dowodowego, obejmującego m.in. skomplikowane analizy przepływów finansowych i dokumentacji technicznej, żaden z podejrzanych nie przyznał się do winy. Zarówno Krzysztof M., jak i Szymon P. złożyli bardzo oszczędne, krótkie wyjaśnienia.
Prokuratura nie zdecydowała się na wnioski o tymczasowe aresztowanie, sięgnęła jednak po dotkliwe środki zapobiegawcze. Wobec Krzysztofa M. zastosowano dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 170 tysięcy złotych. Szymon P. musi z kolei liczyć się z dozorem oraz wyższą kaucją – sąd i prokuratura wyznaczyli mu 200 tysięcy złotych poręczenia. Śledztwo ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.

KOMENTARZE