Wrzesień 2026 roku przynosi polityczny wstrząs za naszą zachodnią granicą. Wybory do parlamentu landowego w Saksonii-Anhalcie zakończyły się spektakularnym, historycznym zwycięstwem prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która zdobyła 43,8% głosów i rozbiła dotychczasowy układ sił. Zdominowana dotąd przez chadecję z CDU scena polityczna w regionie legła w gruzach. Taki obrót spraw wywołał natychmiastową reakcję w Warszawie.
Szefernaker nie gryzie się w język. Jasne stanowisko Pałacu
Głos z polskiego Pałacu Prezydenckiego zabrał szef gabinetu głowy państwa, Paweł Szefernaker. W radiowych wywiadach polityk wprost nazwał sukces niemieckiej skrajnej prawicy poważnym zagrożeniem. Podkreślił, że interesy ugrupowania stoją w całkowitej sprzeczności z polską racją stanu.
– Interes AfD jest od polskiego diametralnie różny i w związku z tym sukces tej partii to dla nas problem – oznajmił Szefernaker, dodając, że program formacji idzie wprost wbrew interesom Rzeczypospolitej.
Szczególny niepokój w Kancelarii Prezydenta budzi wymiar międzynarodowy i geostrategiczny programu AfD. Wskazano przede wszystkim na prorosyjskie nastawienie niemieckich populistów.
- Pragmatyzm a bezpieczeństwo: postulaty m.in. zniesienia sankcji nałożonych na Rosję są z perspektywy Warszawy absolutnie nie do zaakceptowania.
- Zarzuty pod adresem Berlina: Szefernaker ocenił, że do potęgi AfD doprowadziły wieloletnie błędne decyzje europejskich elit, w tym dawna polityka migracyjna Angeli Merkel.
Polityczna burza w kraju
Wypowiedź szefa gabinetu prezydenta szybko wyszła poza ramy relacji polsko-niemieckich i stała się osią krajowego sporu. Szefernaker próbował bowiem łączyć europejskie trendy z działaniami rządu Donalda Tuska, co spotkało się z natychmiastową i ostrą kontrą ze strony obozu rządzącego.
Tymczasem w samych Niemczech sytuacja po wyborach w Saksonii-Anhalcie jest skomplikowana. Mimo potężnego poparcia AfD musi szukać koalicjanta, a jedyną siłą skłonną do rozmów pozostaje lewicowo-populistyczny Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW), z którym dzieli ją osobliwy, prorosyjski mianownik. Mur, który przez lata blokował skrajną prawicę w niemieckich regionach, pękł z hukiem – a echa tego tąpnięcia będą długo słyszalne nad Wisłą.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE