Żywa legenda amerykańskiego kina na festiwalu w Wenecji
W poniedziałek, 7 września 2026 roku, podczas 83. edycji Międzynarodowego Festiwal Filmowego w Wenecji doszło do jednego z najbardziej poruszających momentów całej imprezy. 93-letnia Ellen Burstyn, wybitna aktorka i laureatka Oscara, odebrała **Honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości**. Artystka pojawiła się na scenie w Palazzo del Cinema wsparta na chodziku, witana przez publiczność długą, trwającą kilka minut owacją na stojąco.
Choć w swojej bogatej karierze zdobyła już najważniejsze nagrody przemysłu filmowego i teatralnego — w tym Oscara, Tony czy Emmy — wyróżnienie z rąk dyrektora artystycznego festiwalu, **Alberto Barbery**, miało dla niej wyjątkowy wymiar. „To nie jest tylko zapis tego, czego dokonałaś, ale także tego, czego się nauczyłaś” – mówiła wzruszona Burstyn, nie ukrywając łez.
Ponad pół wieku autentyczności i buntu
Alberto Barbera w uzasadnieniu decyzji o przyznaniu nagrody podkreślił, że Burstyn to aktorka o „niezwykłej sile i autentyczności”. Przez ponad 50 lat obecności w kinie amerykańskim stworzyła ikoniczne postacie, które uosabiały przemiany współczesnych kobiet. Jej droga na szczyt wiodła przez niezapomniane kreacje u boku największych reżyserów.
Świat zwrócił na nią uwagę dzięki rolom w „Ostatnim seansie filmowym” Petera Bogdanovicha oraz przerażającemu, kultowemu „Egzorcyście” Williama Friedkina. Prawdziwy przełom nadszedł jednak w 1975 roku, gdy za pierwszoplanową rolę w filmie Martina Scorsese „Alicja już tu nie mieszka” odebrała zasłużonego **Oscara**. W tym samym roku triumfowała na Broadwayu, zdobywając nagrodę Tony.
Od Aronofsky’ego po Nolana i Marilyn Monroe
Kunszt Burstyn nie wygasł wraz z upływem dekad. Aktorka z powodzeniem odnajdywała się w kinie autorskim i wysokobudżetowym blockbustero-wym. Widzowie pamiętają ją z druzgocącego, pełnego bólu portretu uzależnienia w „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego, a także z wciąż żywych ról w „Interstellar” Christophera Nolana czy „Cząstkach kobiety”. Na koncie ma łącznie blisko **150 ról filmowych**.
Tegorocznej wizycie na Lido towarzyszyła premiera nietypowego projektu. Tego samego dnia światło dzienne ujrzał krótkometrażowy film „Flesh Impact” w reżyserii Maggie Gyllenhaal. W 17-minutowym dziele Burstyn wcieliła się w postać… 100-letniej Marilyn Monroe. W projekcie wystąpiła również Dakota Johnson, która zagrała Monroe u szczytu sławy. Dla Burstyn, która w młodości osobiście otarła się o legendę Marilyn, rola ta stała się symboliczną klamrą łączącą dawny Hollywood z współczesnością.
Duch Actors Studio i zaangażowanie
Poza czystym talentem aktorskim, Burstyn przez lata pełniła funkcję prezeski prestiżowego Actors Studio. Wprowadziła tam podejście oparte na emocjonalnej prawdzie, dyscyplinie i głębokiej uważności wobec granych postaci, czyniąc z ludzkiej kruchości fundament warsztatu. W Wenecji przypomniano również o jej niezłomnej postawie obywatelskiej oraz odwadze w głoszeniu własnych poglądów na temat trudnej sytuacji społeczno-politycznej w Stanach Zjednoczonych.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE