Sejmowe standardy legły w gruzach
Piątkowe posiedzenie Sejmu (4 września 2026 roku) zapisało się w czarnych kartach polskiego parlamentaryzmu. Zamiast merytorycznej debaty nad ważnymi ustawami, salę plenarną opanowały dantejskie sceny. Gdy na mównici pojawił się wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław zajmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość zaczęły dochodzić kuriozalne odgłosy.
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych posłanek opozycji, Dominika Chorosińska, postanowiła zilustrować swoje poglądy polityczne… szczekaniem. Kameralne ujęcia stacji TVN24 oraz nagrania publikowane przez parlamentarzystów koalicji rządowej nie pozostawiają złudzeń. W środku najwyższego organu władzy w państwie rozległo się głośne i wyraźne „hau, hau”.
Polityczna degradacja i reakcja rządzących
Materiał błyskawicznie obiegł media społecznościowe, wywołując falę oburzenia i zniesmaczenia. Do skandalu odniósł się m.in. premier Donald Tusk, który ostro podsumował zachowanie opozycji z sejmowej mównicy.
— Możecie tutaj, nie wiadomo jakie cuda wymyślać na mównicy. Możecie wykrzykiwać, tu jedna z pań posłanek na przykład szczekała — grzmiał szef rządu.
Wtórował mu minister obrony narodowej. Władysław Kosiniak-Kamysz nie przebierał w słowach we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych:
Osiem lat rządzili państwem. Dziś ich wkład w debatę konstytucyjną to szczekanie z ław poselskich. Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS.
Znikający poziom debaty
Sprawa wywołała lawinę komentarzy również poza parlamentem. Głos w sprawie zabrał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który w programie telewizyjnym przyznał, że obyczaje w polskiej polityce drastycznie upadają. Zauważył jednak, że unikanie bezpośredniej awantury na sali bywa jedynym sposobem na powstrzymanie krążącej wokół farsy.
Warto przypomnieć, że Dominika Chorosińska — obecnie posłanka PiS, a w przeszłości m.in. aktorka serialowa oraz na krótko minister kultury w trwającym zaledwie dwa tygodnie trzecim rządzie Mateusza Morawieckiego — swoimi „wokalnymi” popisem na stałe wpisała się w ponury rejestr sejmowych ekscesów. Wygląda na to, że granica absurdu w polskiej polityce została po raz kolejny przesunięta.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE