Koniec kredytu zaufania na Santiago Bernabéu
Wystarczyły zaledwie dwa ligowe spotkania, by José Mourinho po raz kolejny udowodnił, że sentymenty w futbolu nie istnieją. Choć sezon La Liga dopiero nabiera rozpędu, w Realu Madryt już zapłonęły pierwsze czerwone lampki. Najbardziej boleśnie przekonał się o tym Álvaro Carreras, który w mgnieniu oka stracił miejsce w wyjściowej jedenastce Królewskich.
Portugalczyk znany jest z bezkompromisowości. U niego nie ma graczy nietykalnych – liczy się tylko tu, teraz i bezwzględna skuteczność na boisku.
Jedna akcja, która przelała czarę goryczy
Początek kampanii wcale nie zapowiadał katastrofy. Carreras wyszedł w podstawowym składzie w meczach przeciwko Espanyolowi oraz Realowi Sociedad. Szczególnie to drugie starcie na Santiago Bernabéu obnażyło jednak wszystkie słabości defensywne młodego Hiszpana.
Już w **10. minucie** obrońca zarobił żółtą kartkę, co mocno skrępoowało jego ruchy. Statystyki z pierwszej połowy wyglądały fatalnie: celność jego podań w ostatniej tercji boiska wyniosła zaledwie **33%**, a na koncie zapisał aż **sześć strat**. Czarną plamą na jego występie była jednak akcja bramkowa dla rywali. Carreras zagrał zbyt ospale, nie doskoczył w tempo do Sučicia i umożliwił mu oddanie precyzyjnego strzału.
Mourinho nie czekał do końcowego gwizdka. Reakcja była natychmiastowa – w przerwie meczu ściągnął obrońcę z boiska, desygnując do gry świeżo pozyskanego **Marca Cucurellę**.
Nowa hierarchia u steru The Special One
Choć na pomeczowej konferencji prasowej portugalski szkoleniowiec dyplomatycznie tłumaczył roszadę ryzykiem drugiego kartonika dla młodzizny, fakty mówią same za siebie. Przed niedzielnym meczem z Malagą jasne stało się, że hierarchia na lewej flance uległa zmianie. Nowy nabytek, Marc Cucurella, wskoczył do pierwszego składu, spychając Carrerasa na ławkę rezerwowych.
W Realu Madryt pod wodzą Mourinho zasady gry są jasne: chwila dekoncentracji kosztuje utratę pozycji. Carreras dostał bolesną lekcję, a margines błędu w stolicy Hiszpanii drastycznie mli się skurczył.

KOMENTARZE