Nowy szef Fed bierze pod lupę amerykańskie ceny
Pod koniec sierpnia 2026 roku oczy całego finansowego świata zwróciły się w stronę górzystego regionu w stanie Wyoming. Odbywające się tam tradycyjne sympozjum ekonomiczne w Jackson Hole przyniosło długo wyczekiwane, pierwsze wystąpienie Kevina Warsha w roli przewodniczącego Rezerwy Federalnej (Fed). Zastępując na stanowisku Jerome’a Powella, Warsh musiał zmierzyć się z ogromnymi oczekiwaniami rynków. Jego przesłanie okazało się mocne i bezkompromisowe: walka ze wzrostem kosztów życia wciąż daleka jest od finału.
Choć gospodarka USA wykazuje dużą odporność na zewnętrzne wstrząsy, presja cenowa bynajmniej nie wygasła w oczekiwanym tempie. Inflacja w Stanach Zjednoczonych uporczywie utrzymuje się powyżej świętego Graala banku centralnego – czyli poziomu **2%**. Wskazują na to najnowsze dane dotyczące m.in. preferowanego przez Fed wskaźnika PCE, który oscyluje wokół 3,3-3,7%.
„Mamy jeszcze pracę do wykonania”
Warsh nie pozostawił złudzeń inwestorom, którzy liczyli na miękkie deklaracje. Choć ostatnie odczyty makroekonomiczne bywały chwilami lepsze od ponurych prognoz, zdaniem szefa Fed nie oznaczają one trwałej poprawy fundamentów.
- Kluczowy cel: Inflacja bazowa musi zmierzać do celu w sposób czytelny i odpowiednio szybki.
- Bezkompromisowa ocena: „W przeciwnym razie mamy jeszcze sporo pracy do wykonania” – ostrzegł prezes Rezerwy Federalnej.
- Perspektywa stóp procentowych: Wypowiedzi Warsha zostały odebrane przez rynki mocno jastrzębio, otwierając furtkę do potencjalnych podwyżek stóp w kolejnych miesiącach.
Po wystąpieniu oczekiwania inwestorów na giełdach i rynkach instrumentów pochodnych gwałtownie się zmieniły. Szanse na to, że Fed zdecyduje się na ruch w górę już podczas wrześniowego posiedzenia, skoczyły w rejon **60%**. Reakcja rynku obligacji była natychmiastowa – rentowność dwuletnich papierów skarbowych wyraźnie wzrosła.
Koniec ery „forward guidance”
Warto zwrócić uwagę na styl zarządzania, jaki wdraża nowy sternik amerykańskiej bankowości centralnej. Warsh głośno skrytykował dotychczasową praktykę szerokiego naprowadzania rynków na przyszłe decyzje (tzw. forward guidance), uznając ją za relikt minionych kryzysów, który bardziej szkodzi, niż pomaga. Chce on znacznie „cichszego” Fedu, w którym analitycy i inwestorzy nie zgadują każdego ruchu pod kolejne transakcje giełdowe, a polityka opiera się na twardych, bieżących danych.
Taka postawa może go jednak wkrótce skonfrontować z polityczną rzeczywistością w Waszyngtonie oraz oczekiwaniami administracji rządowej, która chętnie widziałaby tańszy pieniądz i niższe koszty kredytów. Dzisiejszy komunikat z Jackson Hole pokazuje jednak jednoznacznie: dla Kevina Warsha stabilność cen pozostaje absolutnym priorytetem.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE