Szokujące pisma w skrzynkach organizacji. Płacz po polityku zamienił się w problem prawny
Tragiczna śmierć posła Łukasza Litewki wstrząsnęła Polską w kwietniu. Polityk, znany ze swojej ogromnej wrażliwości społecznej i akcji charytatywnych, zginął w wypadku rowerowym, co wywołało falę żałoby w mediach społecznościowych. Setki organizacji pozarządowych, fundacji oraz osób prywatnych publikowały jego portrety, żegnając zmarłego działacza.
Cztery miesiące później przyszło twarde zderzenie z rzeczywistošću. Do dziesiątek organizacji zaczęły masowo spływać wielostronicowe pisma od radcy prawnego reprezentującego autorkę popularnej fotografii polityka. Żądania finansowe opiewają na okrągłą kwotę **2000 zł**.
Za co dokładnie żądają pieniędzy?
Sprawa dotyczy portretu Łukasza Litewki, który za życia polityk dumnie nosił jako swoje oficjalne zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych. Gdy doszło do tragedii, fotografia rozeszła się po polskim internecie lotem błyskawicy. Korzystały z niej media, politycy i fundacje pomagające ludziom oraz zwierzętom.
Teraz autorka zdjęć postanowiła wyegzekwować swoje prawa autorskie. W wezwaniach domaga się:
- **1000 zł** odszkodowania za naruszenie autorskich praw majątkowych,
- **500 zł** zadośćuczynienia za brak oznaczenia imienia i nazwiska twórcy,
- **500 zł** zadośćuczynienia za nieuprawnioną ingerencję w utwór, czyli jego kadrowanie.
Skala akcji poraża. Według wstępnych relacji organizacji pozarządowych, pismo odebrało już **co najmniej 35 podmiotów**, w tym m.in. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami oraz Fundacja z rąk do rąk. Co więcej, wezwania dotarły nawet do domów prywatnych osób, których mężowie są czynnymi politykami.
„Czy to jest po ludzku przyzwoite?”
Przedstawiciele fundacji nie ukrywają zażenowania i wściekłości. Podkreślają, że wpisy miały charakter czysto pożegnalny i emocjonalny – nikt na wizerunku posła nie zarabiał ani nie prowadził działań komercyjnych. Organizacje zadają w przestrzeni publicznej proste pytanie: czy tak agresywne egzekwowanie prawa w oblicżu żałoby po człowieku, który całe życie pomagał innym, ma cokolwiek wspólnego z ludzką przyzwoitością?
Reakcja sieci byłanatychmiastowa. Na autorkę zdjęć wylała się ogromna fala krytyki, przez co zniknęła ona z przestrzeni publicznej, ograniczając kontakt i wyłączając profile. W obronie organizacji stanęli prawnicy, oferując bezpłatną pomoc w odparciu roszczeń, a sprawą żyje już cała Polska.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE