Monako wita peleton w wielkim stylu
Sobota, **22 sierpnia 2026 roku**, zapisze się w pamięci kibiców kolarstwa jako moment, w którym absolutny dominator współczesnego peletonu po raz kolejny nie zostawił rywalom złudzeń. 81. edycja **Vuelta a España** wystartowała z Lazurowego Wybrzeża. Monako stało się pierwszym miejscem w historii, które gościło wielkie starty wszystkich trzech Grand Tourów: Giro, Tour de France i Vuelty.
Krótka, niespełna dziesięciokilometrowa jazda indywidualna na czas była idealną rozgrzewką przed tygodniami cierpienia w Hiszpanii i sąsiednich krajach. Zamiast spokojnego wdrażania się w rytm wyścigu od pierwszych metrów oglądaliśmy pełną moc i bezwzględną walkę o sekundy.
Pogačar otwiera grę o historyczny hat-trick
**Tadej Pogačar** (UAE Team Emirates-XRG) zameldował się na mecie z czasem **10:57**, co dało mu nie tylko zwycięstwo etapowe, ale również czerwoną koszulkę pierwszego lidera klasyfikacji generalnej. Słoweniec nie ukrywa, że przyjechał do Hiszpanii po jedyny wielki tour, którego brakuje jeszcze w jego bogatej kolekcji.
Jeśli dołoży triumf w tegorocznej Vuelcie do swoich pięciu wygranych w Tour de France oraz jedynego startu zakończonego sukcesem w Giro d’Italia, dołączy do elitarnego grona zaledwie ośmiu kolarzy w historii, którzy wygrali wszystkie trzy Grand Toury. Rywale mogą kręcić głowami, bo forma, jaką prezentuje podopieczny UAE, po raz kolejny sprowadza dyskusję o końcowym zwycięstwie do czystej akademii.
Margines błędu? Brak marginesu
Początek wyścigu pokazał, że stawka jest niezwykle spuchnięta, a różnice na tak krótkim dystansie bywają brutalne. Choć **Ethan Hayter** (Soudal Quick-Step) pojechał znakomitą czasówkę, musiał zadowolić się drugim miejscem, ustępując Słoweńcowi o włos. Trzeci na mecie, z niewielką stratą **4 sekund**, zameldował się młody talent **Joshua Tarling** (Netcompany INEOS).
Niektórzy z przedstartowych faworyti do czołowych lokat w klasyfikacji generalnej musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę i od pierwszego dnia nadrabiać straty. Peleton czeka teraz trasa prowadząca przez Monako, Francję, Andorę aż po wielki finał w Grenadzie, a presja na ekipie lidera z dnia na dzień będzie tylko rosnąć.

KOMENTARZE