Sezon na polskie śliwki w pełni
W polskich sadach i na bazarkach na dobre rozkręcił się wyczekiwany od miesięcy sezon na śliwki. Te niepozorne, fioletowe owoce masowo trafiają do koszyków, choć rzadko doceniamy ich rzeczywistą moc. Kojarzone głównie z ciężkimi powidłami babci oraz ratunkiem w kryzysowych problemach z toaletą, potrafią znacznie więcej. Współczesna wiedza dietetyczna pokazuje, że to jeden z najcenniejszych, a zarazem niedocenianych skarbów krajowej przyrody.
Co kryje w sobie świeża śliwka? Liczby nie kłamią
Z punktu widzenia kaloryczności, świeże śliwki to idealny wybór dla osób dbających o linię. W 100 gramach owocu znajdziemy zaledwie około 45-46 kcal. Do tego dochodzi niespełna 12 g węglowodanów, śladowe ilości tłuszczu oraz ok. 1,4–1,6 g błonnika.
Prawdziwą siłą śliwek są jednak mikroslementy. Szczególnie wyróżniają się na tle innych popularnych owoców pod względem zawartości potasu. Porcja 100 g świeżych śliwek dostarcza średnio od 157 do nawet 208 mg tego pierwiastka. Dla porównania – ta sama ilość gruszek to zaledwie około 116 mg potasu.
Zdrowie ukryte w skórce: od jelit po serce
Dzięki wysokiej obecności potasu, regularne sięganie po te owoce skutecznie wspiera regulację ciśnienia krwi. Z kolei duet błonnika oraz naturalnych alkoholi cukrowych (w tym sorbitolu) doskonale stymuluje perystaltykę jelit, przynosząc upragnione ukojenie układu trawiennego.
Nie można zapominać o potężnej dawce polifenoli i antyoksydantów (takich jak antocyjany nadające skórce ciemny kolor), które chronią komórki przed stresem oksydacyjnym, wykazując działanie przeciwmiażdżycowe. Warto więc wykorzystać trwający sezon i włączyć świeże owoce do codziennego menu, zanim ustąpią miejsca jesiennym chłodom.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE