19 sierpnia 2026 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się w Urzędzie Miasta w Jeleniej Górze. Agenci prześwietlają procedury, w ramach których lokalnym przedsiębiorcom wydawano kluczowe dokumenty potwierdzające straty w wyniku żywiołu.
Kierunek śledztwa i rola zaświadczeń
To nie jest przypadkowa wizyta. Urzędnicy w Jeleniej Górze wystawili około 200 zaświadczeń dla firm, które ucierpiały podczas dramatycznej powodzi z 2024 roku. Te skrawki papieru otwierały drzwi do realnych pieniędzy – stanowiły bowiem formalną podstawę do ubiegania się o państwowe wsparcie i pomoc po kataklizmie.
Teraz śledczy biorą każdy taki dokument pod lupę. Sprawdzają, kto i na jakiej podstawie decydował o wpisaniu konkretnego podmiotu na listę poszkodowanych.
Afera w tle: miliony i polityczne trzęsienie ziemi
Wizyta CBA w jeleniogórskim magistracie to bezpośrednia kontynuacja działań prowadzonych przez służby od kwietnia, a zarazem pokłosie potężnego skandalu, jaki wybuchł wokół dystrybucji środków przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego (KARR).
Przypomnijmy: dziennikarskie śledztwa ujawniły, że miliony z puli pomocy powodziowej trafiały tam, gdzie pojawiały się ogromne znaki zapytania. Przykładowo, kwota 4,5 mln zł wpłynęła do zaledwie trzech podmiotów powiązanych z osobami ze świata lokalnej polityki i samorządu – mimo że niezależne rejestry oraz dane ze straży pożarnej wykluczały, by te konkretne nieruchomości w ogóle znalazły się pod wodą.
Sprawa pociągnęła za sobą natychmiastowe konsekwencje:
- Odwołano wiceprezeskę KARR, Annę Konieczyńską.
- Stanowisko stracił prezes agencji Hubert Papaj.
- Wymieniono całą radę nadzorczą spółki kontrolowanej w miażdżącej większości przez samorząd województwa.
Ratusz komentuje: „Nie mamy nic do ukrycia”
Co na to władze miasta? Rzecznik prasowy jeleniogórskiego magistratu, Marcin Ryłko, oficjalnie potwierdził obecność służb w budynku urzędu.
— Tak, są na miejscu i kontrolują procedurę wydawania zaświadczeń powodziowych dla przedsiębiorców — przekazał mediom. Urzędnicy zapewniają, że biuro ma pełny dostęp do dokumentacji, a sama wizyta przebiega w atmosferze absolutnej współpracy. Pytanie tylko, czy skrupulatna analiza urzędniczych podpisów odsłoni większą sieć powiązań. Służby zapowiadają dalsze kroki.
Źródło: Bankier.pl – Wiadomości

KOMENTARZE