W poniedziałek, 17 sierpnia 2026 roku, brytyjska agencja ds. operacji handlowych na morzu (UKMTO) wydała alarmujący komunikat dotyczący ponownego uderzenia morskich rabusiów. Zgodnie z przekazanymi informacjami, u wybrzeży Somalii doszło do zuchwałego porwania jednostki handlowej. Incydent ten po raz kolejny przypomina, że woda wokół Półwyspu Somalijskiego i kluczowych szlaków Oceanu Indyjskiego znów staje się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc dla żeglugi międzynarodowej.
Do samego zdarzenia doszło bardzo blisko lądu — zaledwie około 4 mil morskich (czyli w odległości blisko 7,5 kilometra) od somalijskiego portu Maraya, który znajduje się w północno-wschodniej części kraju. Według raportów dostarczonych przez UKMTO oraz potwierdzonych przez Centrum Bezpieczeństwa Morskiego Oceanu Indyjskiego (MSCIO) powiązane z siłami unijnymi, schemat akcji był błyskawiczny. Na pokład płynącego statku wtargnęło ośmiu uzbrojonych napastników, którzy w krótkim czasie całkowicie przejęli nad nim kontrolę. W chwili publikacji pierwszych komunikatów służby nie podawały jeszcze dokładnej nazwy jednostki, danych jej armatora ani liczby członków załogi uwięzionej przez piratów.
Rosnący problem na szlakach morskich
Eksperci od bezpieczeństwa morskiego zwracają uwagę, że poniedziałkowy atak wpisuje się w niepokojącą serię incydentów, z którymi mamy do czynienia w ostatnich miesiącach. Jak przypominają agencje prasowe, był to pierwszy tak skuteczny i udany abordaż od połowy kwietnia 2026 roku. Wówczas to, w rejonie Jemenu, pirati opanowali chemikaliowiec M/T Asana pływający pod banderą Tanzanii.
Statystyki gromadzone przez międzynarodowe ośrodki monitorujące żeglugę pokazują zatrważającą skalę zjawiska:
- W rękach somalijskich grup pirackich znajduje się obecnie co najmniej kilka statków handlowych.
- Wśród przetrzymywanych jednostek wymieniane są m.in. tankowiec M/T Honour 25 (przejęty w połowie kwietnia), statek M/V Sward (zajęty pod koniec kwietnia) oraz tankowiec Eureka (uprowadzony na początku maja).
- Lokalne źródła donoszą również o mniejszych incydentach, takich jak porwania kutrów rybackich, za których odzyskanie przestępcy żądają okupów idących w dziesiątki tysięcy dolarów.
Co ciekawe, analitycy zauważają, że współczesny piratyzm w tym regionie mocno ewoluował w porównaniu do tzw. złotego okresu somalijskiego bezprawia z lat 2008–2018. Współczesne ataki często splotły się z szerzej pojętymi konfliktami geopolitycznymi na Bliskim Wschodzie oraz napięciami wokół kluczowych morskich korytarzy transportowych. Przekierowanie części międzynarodowych sił wojskowych do ochrony innych rejonów (np. Morza Czerwonego w obliczu zagrożenia ze strony Huti) stworzyło w Zatoce Adeńskiej oraz u wybrzeży Somalii lukę, którą natychmiast wykorzystali lokalni korsarze.
Co dalej z bezpieczeństwem marynarzy?
Sytuacja załóg porwanych statków staje się dramatyczna. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) wielokrotnie wyrażała głębokie zaniepokojenie losem marynarzy przetrzymywanych w skandalicznych warunkach, często bez odpowiednich dostaw żywności i wody, wyłącznie w celu wymuszenia wielomilionowych okupu.
Choć regionalne służby, takie jak Morskie Siły Policyjne Puntlandu, podejmowały w przeszłości próby odbijania porwanych jednostek, operacje te są niezwykle trudne ze względu na brak zaawansowanego sprzętu oraz ciche przyzwolenie, a czasem wręcz wsparcie ze strony lokalnych społeczności partycypujących w zyskach z okupu. Poniedziałkowy incydent pod Marayą udowadnia, że pomimo ostrzeżeń wydawanych przez UKMTO i wzmożonych patroli, piraci wciąż zachowują zdolność do przeprowadzania śmiałych operacji na otwartym morzu, stanowiąc realne zagrożenie dla globalnych łańcuchów dostaw.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE