Lawina diagnoz ADHD i autyzmu. Nowe badania tłumaczą, dlaczego dzieci są coraz podobniejsze do rówieśników

Strona głównaZdrowie

Lawina diagnoz ADHD i autyzmu. Nowe badania tłumaczą, dlaczego dzieci są coraz podobniejsze do rówieśników

Co dzieje się w organizmie, gdy pijesz kawę regularnie? Najnowsze wnioski nauki zaskakują
Biała plama w medycynie. Dlaczego lekarze pomijają menopauzę w dokumentacji?
Jak zazdrość zmienia wyniki wyborów? Nowe badanie obnaża ludzką naturę przy urnach
Słońce mocniej daje się we znaki. Nad Europą ubywa chmur, a dawki UV rosną
Rewolucja w neuroonkologii: Immunoterapia przed operacją glejaka daje lepsze wyniki
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Rekordowy wzrost rozpoznań i zmiana profilu pacjentów

W ostatnich latach gabinety specjalistów pękają w szwach, a statystyki dotyczące zaburzeń neurorozwojowych szybują w górę z roku na rok. Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD) oraz zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD) diagnozuje się dziś na masową skalę. Jednak najnowsze, opublikowane we wrześniu 2026 roku na łamach prestiżowego „JAMA Psychiatry” badania rzucają zupełnie nowe światło na to zjawisko. Okazuje się, że dzieci i nastolatki otrzymujące współczesne diagnozy pod wieloma względami znacznie bardziej przypominają ogół swoich rówieśników niż pacjenci diagnozowani jeszcze dekadę temu.

Za tym przełomowym odkryciem stoi międzynarodowy zespół naukowców z hiszpańskiego Barcelona Institute for Global Health (ISGlobal) oraz duńskiego Aarhus University. Badacze postanowili sprawdzić, czy za lawinowym wzrostem liczby przypadków stoi coś więcej niż tylko czysta biologia.

Co wyłoniło się z analizy ponad 2,1 miliona kart?

Skala przeprowadzonych prac robi wrażenie. Naukowcy przeanalizowali kompleksowe dane medyczne i rejestrowe obejmujące ponad 2,1 miliona dzieci i nastolatków z Danii. W tej ogromnej grupie wyodrębnili 71,3 tysiąca osób, u których w latach 2012–2022 po raz pierwszy rozpoznano ADHD lub autyzm. Każdy taki przypadek zestawiono z dziesięcioma rówieśnikami bez diagnozy, dopasowując ich pod kątem płci, roku urodzenia oraz miejsca zamieszkania.

Przez lata medycyna posługiwała się konkretnym kluczem demograficznym i medycznym. Statystyczne dziecko z ADHD lub autyzmem częściej pochodziło z rodziny o niższych dochodach lub skromniejszym wykształceniu rodziców, rodziło się przed czasem bądź z niską masą urodzeniową, a w jego rodzinnej historii nierzadko pojawiały się problemy psychiczne.

Analiza danych z całego dekadziewięciolecia pokazała jednak fasadowość dotychczasowych schematów:

  • Cechy ryzyka nadal występują częściej u osób z diagnozą niż w populacji ogólnej, ale dystans ten systematycznie maleje.
  • Przykładowo, na początku badanego okresu dzieci z niską masą urodzeniową miały aż o 54 proc. większe szanse na otrzymanie diagnozy ADHD lub autyzmu. Z czasem ta dysproporcja mocno się spłaszczyła.
  • Współcześni pacjenci statystycznie niemal niczym nie różnią się w swoich uwarunkowaniach startowych od neurotypowych kolegów.

Lepsza czujność systemu czy nadrozpoznawalność?

Co to wszystko oznacza w praktyce? Zdaniem autorów publikacji w „JAMA Psychiatry”, gwałtowny skok wykrywalności zaburzeń nie wynika wyłącznie z tego, że biologia ludzka zaczęła gwałtownie sprzyjać mutacjom czy zaburzeniom rozwojowym. Kluczem do zagadki jest ewolucja samego systemu opieki, edukacji oraz świadomości społecznej.

Dziś nauczyciele w szkołach, pediatrzy na rutynowych wizytach oraz sami rodzice są znacznie lepiej edukowani. Potrafią wychwycić subtelne sygnały, które jeszcze dzść lat temu uchodziły za „trudny charakter”, lenistwo lub po prostu kaprysy. Zmieniły się także same kryteria i progi diagnostyczne – granica tego, co uznaje się za barierę utrudniającą codzienne funkcjonowanie, przesunęła się w stronę łagodniejszych objawów.

Eksperci uspokajają: dane te wcale nie dowodzą, że mamy do czynienia z „modą” na choroby czy ich masowym fałszowaniem. Pokazują one natomiast, że współczesna medycyna przestała szukać ADHD i autyzmu wyłącznie w skrajnych, podręcznikowych profilach społecznych, docierając wreszcie do tych, którzy latami ukrywali swoje zmagania pod maską tzw. normalności.

Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0