Informatyzacja ochrony zdrowia na zakręcie
Od blisko ćwierćwiecza polski sektor medyczny próbuje nadążyć za cyfrowym światem. Jedną z postaci, która od lat przygląda się temu procesowi od podszewki, jest Rafał Dunal – prezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej oraz ekspert z wieloletnim doświadczeniem wdrożeniowym w obszarze e-zdrowia.
Gdy systemy informatyczne przestają być jedynie wsparciem administracyjnym, a stają się krwiobiegiem szpitali, rośnie stawka. I rosną problemy. Jak celnie zauważa Dunal, polskie placówki medyczne stoją obecnie przed gigantycznym wyzwaniem związanym z kumulacją projektów finansowanych ze środków krajowych oraz unijnych, w tym z KPO. To istne informatyczne „tsunami”.
Cyfrowe tsunami i presja czasu
Pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy miały uzdrowić technologiczny dług polskich szpitali. Rzeczywistość okazuje się jednak bardziej prozaiczna i brutalna. Opóźnienia w uruchamianiu funduszy sprawiły, że menedżerowie placówek medycznych oraz dostawcy oprogramowania działają pod presją czasu, jakiej jeszcze nie było.
Wokół wielkich kontraktów narasta napięcie. Świadczeniodawcy coraz głośniej mówią o tym, że czują się zakładnikami dostawców rozwiązań IT, z kolei instytucje centralne wymagają natychmiastowych zmian systemowych. Brakuje wspólnego stołu i platformy realnego porozumienia.
Cyberbezpieczeństwo: Kiedy systemy stają się celem
Cyfryzacja ma jednak ciemną stronę, o której głośno mówi się w gabinetach zarządów. Współczesne szpitale w Polsce padają orężem setek, a nawet tysięcy prób cyberataków rocznie. Skala zagrożeń jest bezprecedensowa, o czym przypominają eksperti tacy jak Dunal, komentując masowe wycieki poufnych danych pacjentów.
— Skradzione gigabajty czy terabajty danych to dziś realny, namacalny problem — wskazują eksperci branżovii. Tajemnica lekarska w erze systemów legacy i dziurawych zabezpieczeń przestaje być nienaruszalna.
Co nas czeka?
Przed polską informatyką medyczną stoi bolesna weryfikacja. Z jednej strony mamy ambitne plany integracji danych, wdrażania sztucznej inteligencji w diagnostyce i unijne wymogi interoperacyjności (np. standardy FHIR). Z drugiej strony – zmęczone szpitale, dziurawe budżety i presję czasu. Bez sprawnej i prostej komunikacji między wszystkimi graczami na rynku, cyfrowy skok może skończyć się bolesnym lądowaniem.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE