Polski system ochrony zdrowia znalazł się w punkcie zwrotnym. Z najnowszych danych wynika, że zaplanowane na 2027 rok wydatki mają osiągnąć poziom 274,1 mld zł, co odpowiada ustawowemu wymogowi przeznaczenia co najmniej 7 proc. PKB na zdrowie. Mimo gigantycznych kwot w budżecie, rzeczywistość pacjentów i menedżerów placówek medycznych wygląda zupełnie inaczej. Dziura finansowa w Narodowym Funduszu Zdrowia szacowana jest na kilkanaście miliardów złotych, a eksperci ostrzegają przed długoterminowymi skutkami starzejącego się społeczeństwa.
Dlaczego składka zdrowotna przestaje wystarczać?
Przez lata fundamentem finansowania opieki medycznej nad Wisłą była składka zdrowotna. Dziś ten model pęka pod naporem rosnących kosztów pracy, inflacji oraz lawinowo rosnących potrzeb pacjentów. Tradycyjne mechanizmy zawodzą, a rząd ratuje budżet płatnika rekordowymi dotacjami z budżetu państwa – w planach na 2027 rok mowa o kwocie 41,5 mld zł wsparcia.
Ekonomiści wskazują jednak na poważne ryzyko. Oparcie stabilności państwowej kasy medycznej na dochodach, które wciąż zależą od nieuchwalonych jeszcze w pełni zmian legislacyjnych, rodzi obawy o płynność całego sektora.
Pacjenci tracą cierpliwość: Kolejki i zaufanie do instytucji
Z opublikowanego we wrześniu 2026 roku raportu Ośrodka Badań Socjomedycznych i Instytutu Praw Pacjenta wynika brutalna prawda o nastrojach społecznych. Aż 63,9 proc. Polaków negatywnie ocenia dostęp do lekarzy specjalistów. Co ciekawe, pacjenci wyraźnie oddzielają codzienną pracę lekarzy czy farmaceutów – do których wciąż mają duże zaufanie – od oceny samych instytucji zarządzających.
- Do Narodowego Funduszu Zdrowia pozytywnie nastawionych jest zaledwie 26,1 proc. badanych.
- Działalność Ministerstwa Zdrowia pozytywnie ocenia jedynie 25,1 proc. obywateli.
- Ponad 65 proc. społeczeństwa uważa, że publiczne pieniądze są wydawane nieefektywnie.
Co dalej z reformą szpitalnictwa?
Resort zdrowia zapowiada priorytety na lata 2025–2027 skupione wokół programu „Zdrowy szpital – bezpieczny Pacjent”, cyfryzacji oraz rozwoju opieki kardiologicznej i neurologicznej. Kluczowe ma być także uporządkowanie sieci placówek oraz walka z tzw. kominami płacowymi. Krytycy i praktycy rynku zauważają jednak, że bez zmiany filozofii rozliczania świadczeń – z liczby wykonanych procedur na realne efekty zdrowotne – system nadal będzie dreptał w miejscu.
Wyzwaniem pozostaje również kurczący się strumień unijnych dotacji oraz rosnące zadłużenie szpitali powiatowych. Bez szerokiego, ponadpartyjnego konsensusu wykraczającego poza jeden cykl wyborczy, polska medycyna nadal będzie lawirować od kryzysu do kryzysu.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE