Porażka, która stała się żyłą złota. Pudełkowe egzemplarze Concord osiągają szalone ceny

Strona głównaTechnologia

Porażka, która stała się żyłą złota. Pudełkowe egzemplarze Concord osiągają szalone ceny

Armia USA kusi żołnierzy przepustką na GTA 6. Nietypowy plan dowództwa
Nietypowy incydent w Finlandii: Zajrzał do nieoznakowanego auta i sam stał się podejrzanym
Cztery dni wolnego w zamian za służbę. Amerykańska armia kusi żołnierzy premierą GTA 6
Tajemnicze kręgi na niebie nad Bielskiem. Wyjaśnienie zaskoczyło internautów
Wakacyjna praca marzeń? 18-latek dokonał gigantycznego odkrycia w ruinach starego browaru

Gdy rynkowa klapa zamienia się w kolekcjonerski skarb

Rynek retro i kolekcjonurów rządzi się własnymi, często całkowicie irracjonalnymi prawami. Czasem wystarczy monumentalna klapa, natychmiastowe wycofanie produktu ze sprzedaży i gwałtownie ucięty nakład, by pogrzebany przez twórców projekt nagle stał się obiektem pożądania. Idealnym dowodem na to jest historia sieciowej strzelanki Concord od Firewalk Studios. Gra, w którą Sony pompowało miliony przez 8 lat, przetrwała na rynku zaledwie dwa tygodnie, zanim serwery wyłączono na dobre.

Mimo że wirtualne starcia odeszły w zapomnienie, a cyfrowe kopie zostały w pełni zrefundowane, wersje pudełkowe na PlayStation 5 niespodziewanie zyskały drugie życie. I to jakie!

Ceny na aukcjach szybują w górę

Wystarczy rzut oka na portale aukcyjne pokroju eBay czy rodzime platformy, by złapać się za głowę. Choć fizyczny krążek jest dziś praktycznie bezużyteczny – gra nie posiada trybu offline, a serwery nie działają – nie przeszkadza to łowcom rzadkości. Fabrycznie zapieczętowane egzemplarze osiągają kwoty rzędu 80–100 dolarów, a w przypadku rzadszych wydań regionalnych (np. wersji koreańskich lub specjalnie certyfikowanych i profesjonalnie gradowanych sztuk w plastikowych kapsułach) ceny potrafią wystrzelić do 300–400 dolarów, a nawet przekroczyć 500-800 zł.

Paradoks polega na tym, że początkowy nakład fizyczny gry był zatrważająco niski – szacuje się, że na samym początku sprzedano zaledwie ok. 25 tysięcy sztuk wszystkich wersji konsolowych. Gdy Sony nakazało wycofać grę ze sklepów, a półki błyskawicznie opustoszały, rynek wtórny natychmiast zwietrzył interes.

Ironia losu czy nowa moda?

Kupujący wcale nie liczą na to, że włączą grę i spędzą miło wieczór. To czysty fetysz kolekcjonerski – namacalny dowód jednej z największych branżowych katastrof XXI wieku. Kto wie, być może za kilkanaście lat zapomniany, martwy „Concord” w folii będzie dumnie eksponowany na półkach obok największych białych kruków historii wideo.

Źródło: Gry w INTERIA.PL

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: